czwartek, 18 października 2012

Papryka marynowana z okazji końca świata

Boję się końca świata który ma być w grudniu.
Nie do końca w niego wierzę, ale strach "a jeśli..." czai się gdzieś pod skórą.
Wole być przygotowana na tą ewentualność - co bedzie jak przeżyje i nie będzie co jeść?
Pójdę wtedy do piwnicy, wyciągnę słoik marynowaną papryką i zjem kanapkę z chleba, który upiekę sobie w domu.
Spory zapas mąki trzymam w szafce w przedpokoju (nie biorę pod uwage, że mogę nie mieć prądu i piekarnik nie będzie działał :P )
Na tę więc okoliczność przetwarzam, słoikuję, wekuję :) Piwnica pęka w szwach, brakuje słoików.
Sałatki, marynatki, konfiturki.
Co tylko przytargam z "budki" (tak nazywam zieleniak) do domu, od razu ładuję do słoików.

Składniki:
kolorowa papryka  - ilość dowolna

zalewa:
5 części wody
1 cześć cukru
1 część octu
sól do smaku

na każdy słoik (500ml)
kilka ziaren pieprzu
2-3 ziarna ziela angielskiego
1 liść laurowy
kilka krążków cebuli
kilka plasterków marchewki
kilkanaście (tak około pół łyżeczki) ziaren gorczycy
kawałeczek papryczki chili i ząbek czosnku (jak lubicie ostrzejszą wersję)

Z podanych składników gotujemy zalewę. Studzimy
Do wyparzonych słoików na dno wrzucamy cebulę, marchewkę, i przyprawy. Upychamy ile się da papryki - umytej oczywiście i pokrojonej w szerokie paski.
Zalewamy chłodną zalewą (papryka zachowuje wtedy chrupkość) i mocno zakręcamy słoiki.
Pasteryzujemy 15 minut i gorące wkładamy do góry dnem pod koc.
Kiedy wystygną wynosimy do piwnicy i modlimy się, żeby końca świata nie było :)

Smacznego!



1 komentarz:

Helka pisze...

O, uwielbiam paprykę marynowaną ;)) A co do końca swiata, to wciaz sie trzymam kurczowo słów "nie znacie dnia ani godziny" i daty 21.12.2012 nie biorę zbytnio do siebie, chociaz 21.12 jako dzien i miesiac - nie kojarzą mi sie z miłymi wspomnieniami :(