czwartek, 3 października 2013

Suszone pomidory w oliwie i ziołach

Ah, gdyby tak dało się w naszym klimacie ususzyć pomidory na słońcu... Były by słodziutkie,
pachnące latem...
Przesadzam, wiem.
Tym suszonym w piekarniku niczego nie brakuje. Ale mam podły nastrój, czuję się wystawiona do wiatru przez pogodę i narzekam na wszystko. Jeszcze dobrze nie nacieszyłam się ciepłem i słońcem, a tu już trzeba zakładać rajstopy pod spodnie i ciepłe buty. Ranna ubieranie pociech doprowadza mnie do szaleństwa, bo czapka, bo kurtka i szalik...
Wracając jednak do suszonych na słońcu pomidorów... Włoskich...suszonych... ZE SKLEPU :P Próbowaliście ich kiedyś? Ja przyznam że zawsze robiłam pomidorki w domu i nie miałam porównania. Ale ostatniej zimy zapasy skończyły się szybko i kupiłam kilka słoików. Powiedzieć, że wypadają słabo w konfrontacji z tymi domowymi to delikatne słowo. Różnica jest kolosalna. Mniej więcej taka jak porównywanie świeżej letniej polskiej Malinówki do włoskiego pomidora z marketu w środku zimy.
Wobec tego w tym roku zakasałam rękawy i przeszłam sama siebie w ilości zrobionych słoików.





Składniki:
5 kg dojrzałych (ale nie miękkich) pomidorów - najlepsze są tu limy. Mają dużo miąższu i mało pestek
olej i oliwa
ocet winny albo inny dowolny - ok. 1 łyżki na taką ilość pomidorów
czosnek
dowolne zioła i sól


Pomidory przekrawam wzdłuż i łyżką wydrążam środek odcinając jednocześnie końcówkę szypułki. Układam pomidory skórką do dołu na blasze wyłożonej papierem do pieczenia albo w suszarce do warzyw.
Jeśli suszę pomidory w suszarce - to co jakiś czas przekładam "pietra" suszarki. Pomidory na najniższym poziomie suszą się najszybciej. Cały proces trwa tak długo aż pomidory będę suche, ale nie wyschnięte na wiór. Zwykle potrzeba na to 2-3 dni. Szuszę po 3-4 h potem wyłączam suszarkę i ściągam górę żeby pomidory wystygły i odparowały. Tak naprawdę dopiero wtedy widać na jakim etapie suszenia jesteśmy.
Niestety w tym roku moja suszarka wyzionęła ducha i ostatnią partię pomidorów suszyłam w piekarniku. Poukładane na blasze pomidory wstawiłam do nagrzanego na 70 C piekarnika i lekko uchyliłam drzwiczki.
Suszyłam podobnie jak w suszarce z przerwami na ostygnięcie i odparowanie.

Ususzone pomidory wsypuję do miski i mieszam z solą i ziołami (bazylia, rozmaryn, oregano). Spryskuję octem i wkładam do wyparzonych małych słoików, nie bardzo ciasno bo pomidory po zalaniu oliwą "rosną". Dodaję ząbki czosnku pokrojone w plasterki, czasami papryczkę chili i rozmaryn. Mieszankę oleju i oliwy (dowolne proporcje, jak kto lubi, można dodać też olej orzechowy) podgrzewam do temp ok.80C i zalewam pomidorki. Zakręcam słoiki i odstawiam do góry dnem. Wystudzone przechowuję w piwnicy.
Smacznego !






2 komentarze:

kuchenny bałagan pisze...

Domowe najlepsze, od jakiegoś czasu też robię swoje własne :)

down the road pisze...

Ja pomidorki zalewam zawsze olejem rzepakowym - jest najzdrowszym z olejów, bogatym w kwasy omega-3 :)