Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Otręby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Otręby. Pokaż wszystkie posty

piątek, 31 stycznia 2014

Pełnoziarnisty chleb z suszonymi owocami (na zakwasie)

To mój drugi ulubiony chleb.
Albo nawet i pierwszy.
Tak, ostatnio zdecydowanie pierwszy na liście.
Oczywiście piekę go TYLKO dla siebie, bo reszta rodziny kręci nosem na wszystko co choćby wygląda na zdrowe.
W grudniu i początkiem stycznia piekłam go jeszcze dla KOGOŚ. To były najszczęśliwsze Święta w moim życiu.
Ale teraz ten Ktoś daleko i mój chleb zje znowu dopiero w wakacje. Albo w maju...
Przesyłam mu ciepłe myśli, czułe słowa, moc buziaków i kanapkę...
I myślcie sobie co chcecie. Nie zdradzam męża ;P

Składniki: *
500g mąki pszennej chlebowej
500g mąki żytniej chlebowej
2 łyżeczki soli
6 łyżek siemienia lnianego
6 łyżek słonecznika
2 łyżki pestek dyni
3 łyżki sezamu
szklanka otrębów pszennych lub żytnich
200g suszonych owoców (śliwek, moreli,gruszek, jabłek, rodzynek)
3/4 szklanki aktywnego zakwasu żytniego
3 szklanki ciepłej wody
3 łyżeczki miodu lub melasy

W dużej misce mieszam obydwie mąki, ziarna, otręby i sól. Owoce kroje na mniejszekawałki i dodaję do całości. Wlewam ciepłą wodę, dodaję zakwas i miód. Mieszam łyżką do połączenia składników. Ciasto jest lepkie i gęste. Przekładam do wysmarowanych masłem dwóch dużych keksówek (albo do silikonowych  bez smarowania).Wierzch posypuje grubo płatkami owsianymi albo słonecznikiem ( zapobiega to przyklejaniu ściereczki do ciasta podczas rośnięcia). Odstawiam do wyrośnięcia  - trwa to od 5-12 h w zależności od aktywności zakwasu i temperatury otoczenia.
Wyrośnięty chleb wkładam do piekarnika nagrzanego do 230C. Piekę 10 minut, obniżam temperaturę do 200 C i piekę kolejne 50-60 minut. Wyciągam z keskówek i jeśli spód jest miękki dopiekam kolejne 10 minut, wierzch przykrywając folią aluminiową.
Studzę na kratce i kroję dopiero zimny.



*Otrzymaną mieszankę dzielę z reguły na 3 równe części. Dwie z nich pakuję do woreczków i zostawiam na następny raz. Do reszty dodaję 1/3 szklanki zakwasu, łyżeczkę miodu, szklankę wody. Formuję okrągły bochenek i obtaczam go w płatkach owsianych. Zostawiam do wyrośnięcia w durszlaku wyłożonym ściereczką obsypaną mąką. Wykładam na rozgrzaną blachę i piekę jak w przepisie.

środa, 22 stycznia 2014

Pasztet z "rosołowych resztek" ze śliwką i rozmarynem

Co niedzielę pojawia się ten sam problem.
Co zrobić z rosołowymi resztkami....
Zawsze zostaje mi pietruszka, marchewka i seler.
Nie ma też chętnych ma mięso.
I wszystko ląduje w koszu
Nie lubię takiego marnotrawstwa.

Od  jakiegoś więc czasu co niedzielę rano gotuję rosół a wieczorem piekę pasztet. Wykorzystuję do jego przyrządzenia wszystkie ugotowane jarzyny (nawet kapustę włoską) i mięso.
Eksperymentuję z nowymi  smakami i dodaję różne przyprawy. Raz piekę z majerankiem albo kolendrą i żurawiną. Innym razem czysty. Jednak faworytem pozostaje pasztet z rozmarynem i śliwką. Lubię jego lekko słodkawy posmak przełamany wyrazistością rozmarynu.
Mówię Wam PYYYCHAAA.

Składniki:
ugotowane mięso z rosołu ( w mnie ok 250g)
jarzyny z rosołu - marchew, seler, pietruszka, kapusta włoska.
250g mielongo mięsa wieprzowego (łopatki, karkówki - można pominąć jeśli mięsa rosołowego jest więcej)
500g wątróbki drobiowej (dałam z indyka)
3 łyżki mielonego siemienia lnianego (ew. zmielonych otrębów, bułki tartej)
2 jajka
2 cebule
kilka gałązek świeżego rozmarynu (jeśli dajemy suszonego to ok 1/2 łyżeczki)
15 suszonych śliwek
sól, pieprz, ostra papryka

Do gotującej się wody wrzucam namoczoną wcześniej w mleku wątróbkę. Gotuję małym ogniu ok  15 minut, odcedzam i płukam z szumów (tworzy się ich dużo podczas gotowania).
Mięso mielone przesmażam na teflonowej patelni bez tłuszczu - wytapia się go sporo w trakcie smażenia.
Mięso z rosołu obieram.
Śliwki płukam na sicie ciepłą wodą i osuszam papierowym ręcznikiem.
Rozmaryn obieram na igiełki i drobno kroję.
Mięso, wątróbkę, jarzyny z rosołu i surową obraną cebulę mielę dwa razy w maszynce do mięsa.
Jeśli lubicie bardzo aksamitny pasztet można zmielić wszystko jeszcze raz, albo użyć do mielenia np. malaksera.
Mieszankę doprawiam do smaku solą, pieprzem i ostrą papryką. (próbuję smak przed dodaniem jajek). Wbijam 2 jajka, wsypuję siemię lniane i mieszam. Jeśli mieszanka jest za sucha możecie wlać kilka łyżek rosołu albo wody - powinna mieć konsystencję bardzo gęstego jogurtu, ale nie może się kruszyć.
Dodaję rozmaryn i mieszam.
Średnią keksówkę, smaruję masłem i obsypuję bułką tartą - jeśli piekę w silikonowej to pomijam ten etap i przekładam pasztet prosto do keksówki. Wciskam śliwki w pasztet i wyrównuję powierzchnię.
Wierzch pasztetu możecie posypać np. mieszanką suszonych warzyw. Ja posypałam Dekorem (mieszanka suszonych warzyw, gorczycy i papryki w płatkach).
Pasztet wstawiam do nagrzanego 190 C piekarnika i piekę godzinę. Zostawiam do ostygnięcia w uchylonym piekarniku.
Dopiero całkiem zimny wyciągam ostrożnie z formy.
Smacznego!



 

niedziela, 15 grudnia 2013

Najprostszy chleb razowy z ziarnami, na zakwasie

Wpadłam na własnego bloga w poszukiwaniu przepisu... którego nie zdążyłam tam jeszcze umieścić :) a do którego przymierzam się od zeszłych wakacji.
Mniej więcej od tej pory piekę dwa razy w tygodniu chleb TYLKO DLA SIEBIE.
Pyszny, ziarnisty, na samym zakwasie. Bardzo prosty w przygotowaniu.
Składniki wystarczy wymieszać łyżką w misce i pozostawić w keksówce do wyrośnięcia.

Składniki:*
6 szklanek mąki żytniej chlebowej (typ 720)
2 szklanki otrębów żytnich
1 szklanka siemienia lnianego
1 szklanka płatków owsianych
1 szklanka słonecznika + kilka łyżek do posypania wierzchu
4 szklanki wody
łyżka soli
2 łyżki melasy trzcinowej (można zastąpić miodem)
1 szklanka aktywnego zakwasu żytniego

Suche składniki wymieszać, dodać wodę, aktywny zakwas i melasę (można zastąpić miodem, albo zupełnie pominąć - ja jednak lubię delikatnie słodkawy smak). Wszystko wymieszać w misce, ciasto wychodzi gęste, ale nie może być za bardzo zbite - w razie potrzeby dodać łyżkę, dwie wody.
Mieszać do połączenia składników, nie ma potrzeby długiego wyrabiania.
Keksówki wysmarować masłem, przełożyć ciasto do form, a wierzch obficie posypać słonecznikiem albo innymi ziarnami (zapobiega to przyklejeniu ściereczki do ciasta kiedy chleb urośnie) . Przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia - w zależności od temperatury otoczenia i aktywności zakwasu trwa do od 6 do 12h. (Zwykle mieszam ciasto wieczorem, a rano piekę chleb)
Wyrośnięty chleb włożyć do piekarnika nagrzanego do 230C. Piec na najniższym poziomie ok 10 minut, potem temperaturę zmniejszyć do 200C i piec jeszcze 50 minut.
Wyjąć z formy - jeśli spód jest miękki dopiec kolejne 5-10 min  już bez formy. Wystudzić na kratce. Kroić całkiem zimny.
SMACZNEGO!

*Podane proporcje są na dwie naprawdę duże keskówki. Zwykle robię tak, że wymieszane składniki (oczywiście bez wody, zakwasu i melasy) dzielę na 3 równe części. Jedną mieszam z 1 i 1/3 szklanki wody, łyżką melasy i kilkoma łyżkami zakwasu i piekę chleb w małej keskówce. Pozostałe części pakuję w woreczki i na kolejny raz mama gotową mieszankę.







poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Otrębowe racuchy z jabłkami - idealne

Przepis idealny.
Najlepsze racuchy jakie zrobiłam. Pulchne, chrupiące z wierzchu i mięciutkie w środku. Otręby nie są wyczuwalne, ale sama świadomość ich obecności uspokaja sumienie i sprawia że można się skusić na jeden więcej :)




Składniki:
2 i 1/2 szklanki mąki pszennej
1/2 szklanki otrąb pszennych
10g drożdży + 1 łyżeczka cukru + 1-2 łyżki mleka
1 szklanka mleka
2 jajka
3 jabłka
łyżeczka ekstraktu waniliowego (można zastąpić cukrem waniliowym)

Drożdże mieszamy z cukrem i mlekiem, odstawiamy do rozpuszczenia. Do miski wsypujemy mąkę i otręby, dodajemy jajka, ekstrakt waniliowy i ciepłe mleko. Wlewamy rozczyn z drożdży i zagniatamy ciasto. Ciasto wychodzi bardzo gęste, prawie chlebowe. Można je wyrobić ręcznie mieszając łyżką, albo mikserem  - końcówką z hakiem (hakami). Pod koniec wyrabiania dodajemy obrane jabłka starte na grubych oczkach i odstawiamy na 15-20 minut aby ciasto trochę podrosło.
Na patelni rozgrzewamy małą ilość oliwy (oleju) i nakładamy łyżką ciasto. Lekko rozpłaszczamy - jest to nieco trudne bo ciasto klei się do łyżki. Smażymy z obydwu stron na złoty kolor. Odsączamy na papierowym ręczniku. Podajemy posypane cukrem pudrem albo polane miodem.
SMACZNEGO!



niedziela, 12 sierpnia 2012

Mufiny "trzy otręby"

Dowiedziałam się, że mam "czytacza" za granicą. :) Może to nie jedyny poza krajem, ale jedyny o którym wiem i którego znam osobiście. I to mężczyzna w dodatku :).
I przystojny, z tego co pamiętam :)
...
Zawsze jest mi niezmiernie miło, kiedy ktoś mi mówi, że czyta mojego bloga, że zagląda tu regularnie.
I czuję się trochę winna, że nie piszę tu tak często jak powinnam. Chciałabym, ale nie mam czasu.
Pozdrawiam zatem serdecznie T, i zapraszam na muffiny otrębowe.
Aktualnie obżeramy się nimi z Twoją żoną :)

Składniki: 
szklanka otrąb pszennych
szklanka otrąb orkiszowych
pół szklanki otrąb owsianych (proporcje można zmieniać dowolnie - ważne aby w sumie było 2,5 szklanki otrąb)
kefir 400 ml - płynny
2 jajka
2-3 łyżki oliwy z oliwek/oleju
2 łyżki syropu z agawy (miodu, melasy)
2 łyżki cukru trzcinowego (daję muscavado)
50g gorzkiej czekolady
2 łyżki pestek słonecznika
2 łyżki pestek dyni
1 łyżka sezamu
1 łyżka siemienia lnianego
2 łyżki rodzynek
2 łyżeczki sody oczyszczonej
garść posiekanych listków mięty lub melisy

Pestki, siemię i sezam prażymy na patelni. Przekładamy do miski i mieszamy z otrębami, cukrem, posiekaną drobno czekoladą i sodą.
Kefir mieszamy z oliwą, syropem z agawy i jajkami. Dodajemy do suchych składników. Mieszamy tylko do połączenia składników. Ciasto powinno mieć konsystencję gęstej śmietany.
Przekładamy do foremek na mufinki (tak do 3/4 wysokości, mufinki rosną tylko trochę)
 Ja piekę w formach silikonowych wykładanych papilotkami - ciasto przywiera i cięż,ko jest potem domyć foremki.
Pieczemy w temp. 170 C przez około pół godziny.
Mufiny są puszyste i lekkie.

Smacznego!




wtorek, 24 kwietnia 2012

Chleb Dukana - otrębowy

Dla mojej przyjaciółki która duka... Dukana stosuje:)
Znaleziony na blogu niezawodnej Dorotus i jak to zwykle u niej bywa - wypiek pierwsza klasa.
Całkiem chlebowy jak na chleb z trocin, najlepszy jaki jadłam. A będąc kiedyś na dukanie jadłam całkiem sporo.
Może zresztą na Dukana wrócę.
Wiosna idzie, kilogramów za dużo.
A Dukan bardzo mi służył. Wiem, że nie wszystkim służył... Mi służył :)




Składniki:
3 jajka
8 łyżek otrębów owsianych (dałam mielone - zmieliłam w młynku)
16 łyżek otrębów pszennych
10 łyżek odtłuszczonego mleka w proszku
5 łyżek naturalnego jogurtu (dałam kefir, nie miałam jogurtu)
3 łyżeczki drożdży suchych (12 g) lub 24 g drożdży świeżych
5 łyżek letniej wody
pół łyżeczki soli

Wszystkie składniki mieszamy i przekładamy do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia (albo silikonowej). Ciasto wychodzi dosyć rzadkie.
Odstawiamy do wyrośnięcia na 30-60 minut. Pieczemy przez 10 minut w temp. 200 C, a potem kolejne 15-20 minut (u mnie 25 prawie) w temp. 180C. Studzimy na kuchennej kratce.





piątek, 9 marca 2012

Muffiny baaardzooo otrębowe

Wreszcie odkryłam sekret "mufinowatości" muffinów. I pewnie nowości Wam nie powiem, że chodzi o tłuszcz.
Do tej pory unikałam  dodawania go w moich wypiekach, wszak chodziło o dietetyczność, a tłuszcz jak to tłuszcz w biodra lubi iść.
Ale kiedy kilka dni temu koleżanka z pracy najpierw poczęstowała mnie muffinem, a potem podała przepis, musiałam też takie upiec. W życiu nie jadłam tak pysznych otrębowych wypieków. Mooocnooo otrębowych.
Przepis trochę modyfikowany - nie to, żeby oryginalny nie był dobry, ale Monia - ja jak to ja składniki zapisałam i kartkę gdzieś posiałam. Więc co spamiętałam to dodałam, a dalej improwizowałam.
Człowiek nawet nie wyczuje jak mu się fajnie zrymuje :)

Składniki na 6 sztuk:
suche:
szklanka otrębów (u mnie po 1/4 owsianych, gryczanych, orkiszowych i pszennych)
1/2 szklanki mąki pełnoziarnistej (dałam orkiszową)
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki soli
kilka kostek czekolady deserowej

mokre:
1/3 szklanki oleju
1/3 szklanki jogurtu naturalnego
1/3 szklanki mleka
1/3 szklanki syropu z agawy /miodu
1 jajko

Czekoladę łamiemy na drobne kawałeczki. Suche składniki mieszamy ze sobą i dodajemy połamaną czekoladę. Mokre składanki mieszamy razem (najlepiej zrobić to trzepaczką, albo widelcem, bo ciężko połączyć olej z resztą) a potem dodajemy do nich suche składniki. Mieszamy szybko i masę  przekładamy do form na muffinki, najlepiej wyłożonych papilotkami. Pieczemy w temp. 180C przez około 25 minut.
SmacznegO!





poniedziałek, 6 lutego 2012

Domowe mleko sojowe i batoniki z resztek (z okary i otrębów)

No dobra, gdzie tu logika?
Za rogiem mam sklep, gdzie mleko sojowe kosztuje 4,30 za karton.
Tymczasem ja mielę, mieszam gotuję. Odcedzam. I pęcznieję z dumy patrząc na swoje pierwsze w życie mleko sojowe.
Gdzie tu logika?
Otóż...należę do osób które lubią wiedzieć. Lubią umieć. Wszystko w życiu się przydaje - prędzej czy później. A jak wróci komuna i nie będzie mleka sojowego w sklepie?
To ja zrobię sobie w domu...
No dobra - soi też pewnie nie będzie w sklepie, ale co tam... Umiem robić mleko sojowe i niezmiernie się z tego cieszę :)
I jeszcze te batoniki z okary pozostałej po mleku. Dodałam do nich otręby. Wyszły super, choć jak dla mnie mało słodkie i "nie bogate". Następnym razem dodam jakiś aromat i więcej bakalii.




Składniki na mleko:
3/4 szklanki soi
4 i 1/2 szklanek wody
łyżka cukru (fruktozy)

Soję namoczyć na kilka godzin w wodzie. Następnie wodę odlać, wymieszać soję, że świeżą wodą (1 i 1/2 szklanki wody) i zmiksować.
2 szklanki wody zagotować, wlać papkę sojową i gotować 5 minut (od zawrzenia). Podczas gotowania płyn bardzo się pieni, więc polewałam pianę cienkim strumyczkiem wody. Zużyłam na to ostatnią szklankę wody.
Płyn przecedzić przez drobne sitko, ew. przez gazę, pieluchę. Doprawić szczyptą soli, łyżką cukru, można dodać wanilii, albo aromatu jak ktoś chce mieć waniliowe mleko.

To co pozostało po odcedzeniu mleka to właśnie okara. Można ją wykorzystać i zrobić z niej kotleciki sojowe, można pasztet, albo.... moje ciasteczka

Składniki na batoniki:
350g wilgotnej ugotowanej okary
100g otrębów (dałam 60g pszennych i 40g owsianych)
30g płatków migdałowych
łyżka słonecznika
łyżka dyni
2 łyżki oliwy (lepszy były olej ale nie miałam)
2 jajka
łyżka syropu z agawy (może być miód)
3-4 łyżki fruktozy (dałam 2 i były mało słodkie)

Mieszamy suche składniki. Dodajemy do okary, wbijamy jajko i dodajemy syrop z agawy i oliwę. Wszystko mieszamy, papka wychodzi gęsta. Przekładamy na blachę do pieczenia (jeśli zwykłą to wyłożyć papierem, jeśli silikonową to nie trzeba). Pieczemy 20 minut w temp 170 C. (ja piekłam najpierw 10 minut bez termoobiegu, a potem 10 minut z )
Jeszcze ciepłe kroimy na prostokąty.

sobota, 21 stycznia 2012

Domowe batoniki musli z otrębami

Zegarek znowu zadzwonił za wcześnie. Schowałam głowę w poduszkę.... Jeszcze 5 minut.
Minęło. Głos męża "nie wstajesz?". Rzut oka na zegarek. 7.30. Cholera spóźnię się...
W takie dni, nie mam czasu szykować śniadania. A moja żelazna zasada brzmi :nie wychodź z domu bez śniadania.
Zbiegając więc z córką po schodach porwałam 2 batoniki. Dobrze, że je wczoraj upiekłam...

Składniki:
150g otrębów (daję pół na pół owsiane i pszenne)
70g masła
4-5 łyżek syropu z agawy / miodu / syropu klonowego
3/4 szklanki miękkich bakalii (suszonych śliwek, rodzynek, suszonych moreli)
1/2 szklanki twardych bakalii (orzechy włoskie, płatki migdałowe, orzech laskowe)
3 łyżki wiórków kokosowych
2 jajka

Masło roztapiamy z syropem (miodem) i mieszamy. W misce łączymy otręby i wiórki kokosowe, Dodajemy rodzynki i pokrojone w kostkę śliwki i morele. Orzechy siekamy drobno a płatki łamiemy. Wszystko razem mieszamy, dodajemy masło i jajka. ponownie mieszamy i wykładamy cienką warstwą na blachę wyłożoną papierem do pieczenia (ew. na silikonową). Pieczemy 20-25 min w temp. 170C
Jeszcze ciepłe kroimy na kawałki i zostawiamy na kratce od ostygnięcia.
SMACZNEGO!

Przepis znaleziony tu

niedziela, 4 grudnia 2011

Chleb dla przyjaciółki

Ten chleb zasmakowałby mojej przyjaciółce. Z mnóstwem ziaren i rodzynkami, lekko słodki dzięki dodaniu miodu. Bez grama drożdży, na samym zakwasie.
Już sobie wyobrażam jak siedzimy w mojej -jej kuchni i jemy kanapki z masłem i pomidorem :) Jest lato, na placu zabaw za blokiem biegają dzieciaki mino że już 21. Jest cudnie. Pijemy %.
Ach, rozmarzyłam się...
Jest zima, przyjaciółka tysiące kilometrów stąd, % pić nie mogę bo karmię, a chleb... ??właśnie zjadłam ostatnią kanapkę...
Był pyszny.
Justyś, obiecuję, że jak przyjedziesz upiekę taki chlebuś i zjemy go razem :*




Przepis pochodzi z ksiażki "Upiecz swój chleb" Barbary Jakimowicz-Klein (tak tak, kupiłam kolejną książkę o pieczeniu chleba)

Składniki: (na 1 średnią keksówkę)
1/4 szklanki siemienia lnianego
1/4 szklanki pestek słonecznika
1/3 szklanki płatków owsianych
1/3 szklanki rodzynek lub żurawin (dałam rodzynki, ale można też dać suszone śliwki)
1/3 szklanki otrąb pszennych
1 pełna łyżka miodu
niepełna łyżka soli (dałam mniej)
340g mąki pszennej
170 g mąki żytniej razowej (dałam drobną)
2 szklanki ciepłej wody
1 - 2 łyżki aktywnego zakwasu żytniego

Wszystkie suche składniki wymieszać. Dodać wodę, miód i zakwas. Wyrobić ciasto. Wychodzi raczej luźne. Przełożyć do keksówki i odstawić do wyrastania na 10-12h. Po tym czasie włożyć do piekarnika i piec w tem. 220 około godziny. (Ja zostawiłam ciasto piekarniku do wyrastania, następnie włączyłam piekarnik z ciastem, i piekłam 50 minut)
Smacznego!





poniedziałek, 17 października 2011

Warjacje na temat otrębowego placka

Pierwszy raz jadłam go "na Dukanie". Przez kilka miesięcy byłam na tej popularnej diecie i wtedy regularnie jadałam to "dziwactwo" jak mawia mój mąż. Od tego wydarzenia sporo czasu minęło, kilogramy wróciły, na pocieszenie przynosząc mi nową dzidzię. Do diety Dukana niestety narazie nie wrócę - nie nadaje się dla matki karmiącej. Ale placka jadam dość często, jako, że bardzo mi posmakował. Co najważniejsze - sam placek jest bardzo uniwersalny. Nadaje się zarówno jako posiłek tłuszczowy (zrobiony z całych jajek) jak i węglowodanowy (same białka). Ci na diecie Montignaca wiedzą o czym mowa... :)
Dla mnie najważniejsze, że istnieje coś co w smaku przypomina chleb (i syci) i można to zjeść z szynką i serem.
Serdecznie polecam, bo jest pyszny i zdrowy - idealny zamiast chlebka na śniadanie.




Składniki na placek:
2 jajka (dałam 3)
3-4 łyżki otrębów (dałam 5 jako, że jajek było więcej)
1 łyżka śmietany (jeśli to posiłek tłuszczowy, jeśli węglowodanowy to łyżka jogurtu albo mleka)
sól i pieprz
zioła prowansalskie
Dodatkowo:
wkroiłam do środka 3 plasterki szynki
trochę sera żółtego (u mnie żółty i pleśniak)
pomidor i szczypiorek

Jajka rozbić trzepaczką, dodać śmietanę i otręby. Wymieszać i doprawić jak kto lubi. Ciasto ma konsystencję gęstej śmietany. Patelnię rozgrzać, posmarować delikatnie oliwą (teflonową nie trzeba - ważne żeby była bardzo gorąca), zamieszać ciasto jeszcze raz (chodzi o to, żeby otręby nie opadły na dno) i wlać na patelnię. Przykryć pokrywką i na malutkim ogniu smażyć, aż zobaczymy, że ciasto się ścięło - wtedy przewrócić na drugą stronę i smażyć jeszcze chwilkę.
Ja wtedy dodałam ser na wierzch. Po ściągnięciu z patelni pokroiłam pomidora i szczypiorek i ułożyłam na wierzch.



wtorek, 4 października 2011

Pizza otrębowa

Od trzech miesięcy mam w domu nieustanny bałagan. Wszelkie próby okiełznięcia go kończą się fiaskiem. Od trzech miesięcy moje gotowanie składa się z urywków chwil, które zdołam ukraść między jednym a drugim karmieniem, zamianą pieluchy, lulaniem. Młody człowiek, który do nas zawitał jest słodki i kochany, ale niezwykle aprobujący. Kładę go na macie edukacyjnej – mam max 15 minut. Idę zrobić ciasto na pizzę.
Dziś będzie otrębowa...




Składniki na ciasto:
1 jajko
100 ml wody
łyżeczka świeżych drożdży
szczypta fruktozy/cukru
4 łyżki otrąb ( u mnie owsiane)
4 łyżki zarodków pszennych
trochę suszonych ziół prowansalskich
sól

Na górę – najlepiej co kto lubi, a u mnie:
kilka plasterków szynki
10 dag sera żółtego
mała czerwona cebula
kilka oliwek
pół papryki
zioła do posypania


Drożdże mieszamy z fruktozą i zostawiamy na chwilę. Otręby mieszamy w misce z ziołami i solą. Kiedy drożdże zaczną się rozpuszczać, dodajemy letnią wodę, jajko i wlewamy do otrębów. . Mieszamy łyżką – ciasto wychodzi takie papkowate. Przykrywamy i odstawiamy na pół godziny do lodówki.

Po tym czasie, na blasze wyłożonej papierem do pieczenia rozsmarowujemy cienko ciasto, dodajemy swoje ulubione dodatki, posypujemy serem i wkładamy do piekarnika rozgrzanego na 220C. Pieczemy około 15-17 minut.



poniedziałek, 26 września 2011

Biszkopt otrębowy z owocami

Jestem uzależniona od kawy. I mino iż na diecie Montignaca to produkt zakazany, nie potrafię z niej zrezygnować (i pewnie dlatego tak wolno chudnę). Wypijam jedną po śniadaniu, potem jeszcze jedną. I jeszcze po południu. Czasem nawet wieczorem jeszcze kolejną. Najbardziej lubię tą w porze obiadowej, kiedy jest do niej coś słodkiego. Z uwagi na dietę, z reguły odmawiam sobie tej przyjemności. Ale nie tym razem... Tym razem jest ciasto absolutnie zdrowe i dietetyczne. Otręby...zarodki pszenne i jajka... I odrobina mąki... owsianej. Przepis podpatrzony na blogu Dorotus, tylko u mnie bardziej otrębowy ze względu na MM.

Składniki:
1/2 szklanki zarodków pszennych
1/2 szklanki otrębów pszennych
1/2 szklanki otrębów owsianych
2 łyżki mąki owsianej (można innej)
4-5 łyżek fruktozy (ja dałam 3 łyżki i ciasto było mało słodkie)
4 jajka
1 kopiata łyżeczka proszku do pieczenia
 owoce jakie lubicie ( u mnie śliwki, jabłko i suszone śliwki)



Białka oddzielić od żółtek, ubić na sztywną pianę. Pod koniec ubijania dodawać po łyżce fruktozę (cukier). Dodawać po jednym żółtku dalej ubijając. Do ubitej piany wmieszać otręby, mąkę z proszkiem do pieczenia (ja to robię na najniższych obrotach miksera). Przełożyć masę na wyłożoną papierem tortownicę (piekę w silikonowej), ułożyć na wierzchu owoce. Piec do suchego patyczka, 35-40 minut w piekarniku 170 C.
Studzić w uchylonym piekarniku.