Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pieczarki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pieczarki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 czerwca 2012

Pierwszy grill --> domowa przyprawa orientalna

Sezon grillowy oficjalnie otwarty...
Stoję więc w sklepie przy półce z przyprawami i czytam etykiety. Glutaminian sodu...substancja wzmacniająca smak i zapach - glutaminian sodu... glutaminian sodu...
To już nawet przyprawy do grilla nie da się zrobić bez tego?
Trafiłam na jedną firmę na K, która skład ma całkiem całkiem...
...to jednak się da...
Zachęcona tym odkryciem postanowiłam sama zrobić mieszankę przypraw do grilla.
.............
.............
.............
............
Na ruszcie skwierczą żeberka, rumienią się szaszłyki. Pachnie na całą okolicę.
Uwielbiam grillowane mięso pod każdą postacią.
Jednak to co najbardziej sprawia, że moje ślinianki pocą się, to opiekane warzywa.
Papryka, pieczarki i cukinia posypane przyprawą orientalną własnej roboty :)
PYYYCHAAA :)




Składniki:
łyżeczka kminu rzymskiego
1/2 łyżeczki cynamonu
1/2 łyżeczki pieprzu ziołowego
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka ziół prowansalskich
1 łyżeczka czosnku granulowanego
1/4 łyżeczki kurkumy
na końcu noża chili

Wszystkie przyprawy wymieszać.
Skomplikowane, prawa ? ;P

Ulubione warzywa nabijam na patyczki do szaszłyków, spryskuję oliwą z oliwek, posypuję przyprawą i grilluję około 15 minut.
Gorące posypuję startym parmezanem i... zajadam... zajadam... zajadam...




i jeszcze zupełnie niekulinarnie - nasz York na pierwszym grillowaniu :)





środa, 18 stycznia 2012

Razowe pizzerinki

Kiedy mam wolny dzień prawie nie wychodzę z kuchni. Nadrabiam kulinarne zaległości i sprawia mi to niesłychaną radość. Piekę, gotuję, sprzątam. I uśmiecham się do siebie.
Dziś (a właściwie już wczoraj) był taki dzień. Upiekłam 2 chleby, zrobiłam ciasteczka otrębowe (przepis niebawem) i razowe pizzerinki. Wyszły pyszne. Nic więcej już na ich temat nie napiszę, bo padam z nóg. Cud wielki jak uda mi się przepis podać w całości :)



Składniki na ciasto:
350g mąki orkiszowej razowej (daję drobną ) - można zastąpić pszenną razową
150g mąki pszennej razowej (też daję drobną)
30g drożdży
3 łyżki oliwy z oliwek
1 łyżeczka cukru
1/2 łyżeczki soli
250ml wody

Sos pomidorowy:
2 ząbki czosnku
pół słoiczka koncentratu pomidorowego
2 łyżki oliwy
troszkę wody gdyby sos był za gęsty
łyżeczka ziół prowansalskich

Farsz:
12 pieczarek (poddusiłam trochę na patelni)
4 łyżki czarnych oliwek
2 łyżki kaparów
150 gram twardego sera - u mnie parmezan
150g wędzonego łososia sałatkowego
2-3 cebule

Drożdże zasypujemy cukrem i czekamy aż się rozpuszczą. Mąki mieszamy ze sobą i solą. Dodajemy wodę do drożdży, mieszamy do rozpuszczenia i wlewamy do mąki, dodajemy oliwę i wyrabiamy ciasto. Ja robię to mikserem z hakiem.
Ciasto powinno być miękkie, ale nie lepić się bardzo. Odstawiamy do wyrośnięcia na 2-3h. (Można też dodać połowę porcji drożdży i wstawić na noc do lodówki.)
Dobrze jest ciasto w czasie wyrastania dwukrotnie odgazować.
Ciasto rozwałkowujemy cieniutko i wycinamy szklanką koła (u mnie była szklanka do martini). Zawijamy brzegi, smarujemy sosem pomidorowym i dajemy dodatki w konfiguracji jak lubimy. Posypujmy startym parmezanem i ziołami. Układamy na blasze do pieczenia - najlepiej gorącej. Pieczemy w piekarniku 220C około 10-15 minut w zależności jakie ciasto lubimy :).
Smacznego!

sobota, 17 grudnia 2011

Myliłam się: spaghetti...

Zupełnie niedawno odkryłam, że spaghetti, to tak naprawdę makaron. A w zależności z jakim sosem podawany nosi górnolotne nazwy: Carbonara, Napoli czy Primavera. Przez 7/8 mojego życia byłam pewna, że jedyne słuszne, prawdziwe spaghetti to to, które ma w składzie mięso, pieczarki i paprykę. No cóż... Myliłam się :)
Ostatnio na fali kulinarnej ciekawości wypróbowałam przepisy na różne sosy do spaghetti. No niezłe były,powiem szczerze. Ale i tak moim faworytem pozostaje sos z mięsem - zdaje się, że Włosi nazwali by go Bolognese...

Składniki:
500g mięsa mielonego (u mnie wołowo-wieprzowe)
4-5 średnich pieczarek
pół papryki czerwonej
2 opakowania przecieru w kartoniku (sosu pomidorowego - opakowania po 500g)
1 cebula
2 duże ząbki czosnku
opakowanie makaronu spaghetti (u mnie pełne ziarno)
kilka czarnych oliwek
łyżka oliwy
łyżeczka ziół prowansalskich

Makaron gotujemy al dente.
Na rozgrzanej patelni podsmażamy mięso tak długo, aż stanie się grudkowate. Ściągamy mięso z patelni i wlewam łyżkę oliwy. Podsmażamy cebulę pokrojoną w grubą kostkę, dodajemy paprykę pokrojoną w paski i pieczarki pokrojone w plasterki. Smażymy chwilę. Warzywa powinny nieco zmięknąć ale pozostać jędrne. Dodajemy mięso i mieszamy. Wlewamy sos pomidorowy, dodajemy ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę i zioła prowansalskie, dokładnie mieszamy. Wykładamy sos na makaron i posypujemy oliwkami.

Smacznego!








piątek, 30 września 2011

Czasooszczędny kurczak z pieczarkami

Moja doba trwa zdecydowanie za krótko. Albo jestem tak źle zorganizowana. Wstaję rano myśląc ile zrobię. Co zrobię. A potem zanim na dobre zabiorę się do czegoś - jest wieczór. I trzeba kłaść się spać...
W takie dni jak dzisiejszy, kiedy jestem na nogach od 5 rano a i tak zostało mi mnóstwo rzeczy, które powinnam skończyć, najchętniej sięgnęłabym po jakieś gotowe, torebkowe danie typu " Pomysł na...". Ale ponieważ nie znoszę glutaminianu sodu, który z reguły w takowych daniach występuje, postanowiłam zrobić własną wersję. Panie i Panowie oto Czasooszczędny kurczak z pieczarkami :)

Składniki:
1 podwójny filet z kurczaka
30 dag pieczarek
250 ml słodkiej śmietany 18%
pół łyżeczki przyprawy prowansalskiej
pół łyżeczki maki ziemniaczanej
łyżeczka mąki z amarantusa (można zastąpić zwykłą pszenną)
łyżka oliwy
sól i pieprz

Na patelni (u mnie mój ukochany, niezastąpiony wok) podgrzewamy olej i wrzucamy fileta pokrojonego w dość grubą kostkę. Podsmażamy chwilę, dodajemy pieczarki pokrojone w plasterki. Dusimy aż pieczarki trochę odparują. Śmietanę mieszamy z przyprawami i mąkami, wlewamy na patelnię i mieszamy aż sos zgęstnieje (trwa to zwykle 1-2 minuty)


Kurczak był dziś z komosą ryżową i sałatką z czerwonej cebuli, na którą przepis podam innym razem. Wybaczcie kiepskie zdjęcie ale synuś miał dziś "Dzień Marudy".