Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z %. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z %. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 czerwca 2013

Nalewka z zielonych orzechów włoskich

Na kłopoty żołądkowe. Przy niestrawności, rotawirusie i wzdęciach.
Dorośli - jedną "pięćdziesiątkę" czystą, nierozcieńczoną. Dzieciom podaję łyżkę nalewki wymieszaną z pół szklanki wody.
Oho, zaraz ktoś mnie posądzi, że zmuszam małoletnich do picia alkoholu ;) ale ta nalewka już kilkukrotnie pomogła moim dzieciom przy zatruciu pokarmowym.
Czas jest teraz idealny aby ją zrobić. Orzechy na drzewach są już spore, ale jeszcze miękkie i dobrze się kroją. Uważajcie tylko na ręce - krójcie w rękawiczkach bo niemiłosiernie brudzą.

Składniki
0,5kg zielonych orzechów włoskich, zerwanych z drzewa pod koniec czerwca
10 dag cukru
szklanka wódki (w wersji mocniejszej może być szklanka spirytusu)

Orzechy zrywamy z drzewa kiedy są jeszcze niedojrzałe i miękkie, tak że można je pokroić. Koniec czerwca, początek lipca to idealny czas. Orzechy płukany obficie zimną wodą i suszymy. Kroimy na ćwiartki.
Układamy w słoiku i zasypujemy cukrem. Potrząsamy aby cukier "dotarł wszędzie" i przykrywamy gazą. Już drugiego dnia orzechy puszczają dużo soku. Pozostawiamy je na 5-7 dni, mieszając codziennie. Po tym czasie dolewamy do orzechów wódkę/spirytus i pozostawiamy na 6 tygodni.
Po tym czasie nalewkę filtrujemy przez gazę i rozlewamy do butelek. Pozostawiamy jeszcze 1-2 miesiące aby "dojrzała".


sobota, 8 września 2012

Maliny wykręcone do zera -sok i nalewka

Od jakiegoś czasu uważnie czytam etykiety. Kiedy sięgam na półkę po jakiś nowy produkt, zanim włożę go do koszyka wnikliwie studiuję skład. Czy nie ma konserwantów, sztucznych barwników i ton cukru.
Są jednak produkty, które kupuję "od zawsze" i do głowy by mi nie przyszło, że są inne niż myślałam..
Tymczasem...
Ostatnio na półce z sokami malinowymi, gdzie etykiety dumnie głoszą "bez konserwantów i sztucznych barwników" odkryłam same buble. Owszem, nie ma jednego czy drugiego, ale soku malinowego w soku jest 0,3 % !!!! Reszta to soki owocowe, syrop glukozowo - fruktozowy i aromaty.
I się wkurzyłam... Byłam pewna, że daję dzieciom sok malinowy, oczywiście - doprawiony cukrem, ale jednak ZROBIONY Z MALIN.
A nie z jakiś bliżej niekreślonych owoców.
Wobec powyższego, kupiłam od znajomej 9 kg malin niepryskanych i rozpoczęłam własną produkcję...
A że z czasem u mnie różnie, poszłam na "skróty" i nie tłoczę soku na gorąco. Po prostu zasypuje maliny cukrem, zlewam sok, podgrzewam i w słoiki. Wytłoczyny które zostają zalałam wodą i spirytusem, po tygodniu przecedziłam i mam nalewkę malinową - super do pączowania ciasta :)

Składniki na sok:
9 kg malin
6kg cukru

Maliny układam w 5 litrowych słoikach (potrzebne 3) i warstwami zasypuję cukrem. Ostatnią warstwę malin zasypuję grubą ilością cukru. Na każdy słoik zużywam około 1,5 kg.
Odstawiam na 4-5 dni. Po tym czasie przecedzam sok przez gazę do dużego garnka. Dosypuję resztę cukru i podgrzewam na małym ogniu "prawie do zagotowania".
 Sprawdzam temperaturę termometrem. Kiedy osiągnie 90C, zbieram pianę i rozlewam do słoików i małych buteleczek. Zakręcam, odstawiam do góry dnem i przykrywam grubym kocem. Nie pasteryzuję.
Pozostawiam do wystygnięcia i wynoszę do piwnicy.

Nalewka:
Wytłoczyny z malin, które pozostały po soku ( proporcje na maliny z 1 słoika)
1 szklanka spirytusu
2 szklanki wody + ok. 1/2 szklanki cukru (ilość zależy od tego jak słodkie mamy wytłoczyny)

Wodę gotuję z cukrem i studzę. Maliny mieszam w słoiku z wodą i dolewam spirytusu. Zakręcam słoik i pozostawiam na około 10 dni. Przecedzam przez gazę i zlewam do butelek.
Gotowe!

 
Przepis dodaję do akcji:
 
W malinowym chruśniaku
 
oraz do akcji:
 
W malinowym raju
 
W malinowym raju
 
 

wtorek, 19 czerwca 2012

Nalewka z zielonych szyszek

Od niedawna jestem świadoma, że prawie wszystko da się przetworzyć.
Namiętnie zamykam więc w słoikach i butelkach smaki i zapachy.
I myślę sobie, że chyba jestem nienormalna. Bo nie wiem czy większą frajdę sprawia mi otwieranie słoika z dżemem w środku zimy, czy robienie tego dżemu i myślenie o tym, że będę go otwierać... :)

Dziś robię nalewkę sosnową. Z zielonych szyszek.
Myślę sobie, że wieje wiatr i pada śnieg. Jest minus 10, wracam z pracy.
Mąż mówi "dzieci znowu kaszlą".
Wyciągam nalewkę.
Daję im po łyżeczce.
Kaszel znika.


.... idę się leczyć :)


Składniki:
zielone szyszki - ilość jaka znajdziecie. U mnie około 4kg
cukier - na 4 kg szyszek około 2 kg cukru
spirytus - na 4 kg szyszek - dwie szklanki spirytusu (wychodzi mocna)




Szyszki opłukać, odciąć ogonki. Większe szyszki można przeciąć na pół. Układać w słoiku zasypując kolejne warstwy cukrem. Słoiki przykryć gazą i odstawić na 3 tygodnie.
Szyszki puszczają dużo soku.
Po tym czasie zlać syrop i wymieszać ze spirytusem. Przelać do butelek, zakręcić i odstawić do przegryzienia na co najmniej 2 miesiące. Najlepsza jest tak po 2-3 latach :)

Pozostałe szyszki można zalać wódką i pozostawić na kolejne 2 tygodnie. Uzyskamy wtedy świetną wódkę szyszkową.




W wersji  dla dzieci, do 250 ml zlanego z szyszek soku dodaję kieliszek spirytusu. Mieszam i postępuję jak ze zwykłą nalewką.



piątek, 6 stycznia 2012

Nalewka z głogu dla teściowej

Odgrzebałam w zamrażalniku woreczek głogu. Kupiłam go w listopadzie, wrzuciłam do zamrażalnika, żeby przemrozić i zapomniałam.
Będzie z niego nalewka na ciśnienie. Dla teściowej.
Co prawda teściowa daleko, ale chodzą słuchy, że zawita w rodzinne strony w czerwcu, więc będzie jak znalazł. Nalewka zdąrzy się dobrze przegryźć, bo powinna długo leżakować. Zrobiłam wersję mniej wytrawną niż podaje większość źródeł, bo oprócz właściwości zdrowotnych, liczą się także walory smakowe. Wszak nie wypada częstować trunkiem, który wykręca gębę.

Składniki:
500g owoców głogu (zebranych po pierwszych  przymrozkach, albo przemrożonych z zamrażalniku około 2 tygodni)
2 szklanki spirytusu
2 szklanki wody
skórka otarta z jednej cytryny
kawałek kory cynamonu
5-6 goździków
szklanka cukru

Do spirytusu wlewamy 1/2 szklanki  przegotowanej chłodnej wody. Mieszanką zalewamy głóg (jeśli był mrożony, trzeba go najpierw rozmrozić) i odstawiamy na 2 tygodnie, codziennie potrząsając słoikiem. Po tym czasie zlewamy płyn.
Wodę zagotowujemy z cukrem, cynamonem, goździkami i skórką z cytryny. Odstawiamy do wystudzenia. Wlewamy do syropu spirytus, mieszamy i przelewamy do butelki. Odstawiamy w ciemne miejsce na 3 dni. Po tym czasie nalewkę filtrujemy przez gazę i rozlewamy do butelek. Odstawiamy w ciemne miejsce, najlepiej na pół roku.
Na zdrowie !

Oryginał przepisu pochodzi stąd

poniedziałek, 28 listopada 2011

Nalewka z dzikoróżano-korzenna :)

Kupiłam na targu owoce dzikiej róży. Miałam w domu resztkę spirytusu i przyprawy. Postanowiłam zrobić nalewkę. Całe wczorajsze popołudnie kopałam w internecie w poszukiwaniu przepisu idealnego. Niestety nie znalazłam. Chciałam coś co będzie w miarę proste do wykonania i nie będzie wymagało wypestkowania owoców, bo na takie poświęcenie względem nalewki nie było mnie stać :)
Na jednym z forum dla winiarzy, znalazłam sposób na pozbycie się pestek i włosków. Podeszłam sceptycznie, ale o dziwo zadziałał...
Proporcje i składniki to już moja radosna twórczość, zobaczymy co z tego wyjdzie za kilka miesięcy, ale pierwsze próby wypadły całkiem obiecująco...



Składniki:
20 dag owoców dzikiej róży
1/2 litra wody
40 dag cukru
skórka otarta z 1 cytryny
pół szklanki spirytusu
pół szklanki wódki czystej
przyprawy: 3 ziela angielskie, 5 goździków, kawałek kory cynamonu

Owoce zalać szklanką przegotowanej chłodnej wody i zmiksować. Miksowanie nie uszkadza pestek, a pozwala oddzielić je od miąszu. Dolać drugą szklankę wody (nie dajemy od razu bo wtedy nie zawsze uda się zmiksować wszystkie owoce) i wymieszać. Powstałą masę przetrzeć przez sito. Masa powinna mieć konsystencję ciasta naleśnikowego, w razie potrzeby dolać troszkę więcej wody. Wlać do garnka i dosypać cukier i przyprawy, gotować na małym ogniu - ale pilnować, żeby nie zawrzało (wtedy nie będzie tyle piany). Jeśli pojawi się piana, zebrać ją łyżką. Wywar ostudzić i dolać do niego wódkę i spirytus. Wymieszać i zamknąć w szczelnym słoju czy butelce i odstawić na około 2-3 tygodnie. Po tym czasie nalewkę przefiltrować - najlepiej przez filtr do kawy. Odstawić do ponownego sklarowania - jeśli nalewka jest mętna to czynność potwórzyć 2-3 razy w dwutygoniowych. Nalewka powinna leżakować około 3-4 miesiące, aby nabrać bukietu.