Przetworzyłam w tym roku chyba z tonę warzyw i owoców. Próbując kolejne przepisy, zrobiłam sosy, dżemy i powidła, ogórki, cukinię. Piwnica pęka w szwach i mąż musiał dorabiać półki bo nic się już nie mieściło. I choć wiem, że już więcej nie powinnam.....że nie mam już nawet słoików, po prostu nie potrafię przejść obojętnie obok śliwek czy pomidorów w dobrej cenie :) Wracam więc z kolejną reklamówką wypełnioną darami natury a potem ślęczę w kuchni do północy wekując to co kupiłam. I przeklinam sama siebie, że znowu uległam pokusie. Chyba powinnam iść na jakiś odwyk :)
Kupiłam wczoraj pomidory. Bardzo tanio. Śliczne to one nie były jakoś specjalnie, bardzo dojrzałe, a nawet jeszcze bardziej. Idealne na przecier.
Składniki:
3-4 kg bardzo dojrzałych pomidorów (gatunek obojętny ale najlepsze Limy)
około 1/4 szklanki wody
Pomidory porządnie myję, odkrawam szypułki (i ewentualnie uszkodzone części) i kroję wraz ze skórką na kawałki. Wrzucam do garnka z grubym dnem i wlewam wodę (zanim pomidory puszczą sok woda chroni je przed przypaleniem). Garnek przykrywam i stawiam na największym palniku na minimalnym ogniu. Gotuję około 1,5 h aż pomidory rozpadną się, co jakiś czas mieszając. Odstawiam, aż lekko przestygną i miksuję blenderem. Uzyskaną pulpę przecieram przez gęste sito (na tym etapie pozbywamy się skórek i pestek). Przelewam z powrotem do garnka i gotuję aż sok zredukuje objętość o 1/3 i stanie się gęstszy (ok 1-2 h). Wrzący przelewam do wyparzonych słoików, najlepiej jeszcze gorących (wyparzam w piekarniku). Zakręcam i odstawiam do góry dnem do ostygnięcia.
WAŻNE! Przecier można pasteryzować, ale ja tego nie robię. Czasem zepsuje mi się jakiś słoik ale to bardzo wyjątkowo (1-2 na 30)
Spis treści
- Dania w 15 minut (7)
- Dieta Dukana (2)
- Metoda Montignac (21)
- Pieczywo (11)
- Przetwory (17)
- Różne (2)
- Sałtaki (3)
- Słodkości (18)
- Z pełnego ziarna (20)
- Zapiekanki (5)
- na obiad (11)
- na zdrowie (7)
- niekoniecznie kuchenne (1)
- z % (5)
- zakwas (6)
- zamiast sklepowe-DOMOWE (14)
- zupy (5)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warzywa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warzywa. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 6 października 2013
sobota, 1 grudnia 2012
Exclusive: sałatka z czerwonych buraków i sera feta
Czasem marzę o jeszcze jednym dziecku...
Marzenia te pojawiają się często wieczorową porą, kiedy patrzę, tak jak teraz, na zaspane buzie, zmierzwione włosy i gołe stopy wystające spod kołdry.
Zapytajcie mnie w środku akcji - "mamo bo Natan mi zabiera...", albo awantury młodego o łyżeczkę, która trafiła do zmywarki. To odpowiem NIE stanowczo kategorycznie NIE!
Z przykrością bowiem stwierdzam, że trafiło mi się wyjątkowo awanturnicze dziecko - tzw. wyjec pospolity, który wszystko próbuje wymusić płaczem, wszędzie włazi, i w ogóle nie słucha. Przestałam go porównywać do starszej córki - bo po pierwsze chłop ( a jak mawia moja znajoma psycholog - oni tak mają, że trzeba ich niańczyć całe życie), bo drugie nadziwić się nie mogłam, że dwoje dzieci z tych samych rodziców może być tak różnych.
No ale nie o dzieciach miało być a o jedzeniu...
Więc wracam do początku...
Czasami marzę o jeszcze jednym dziecku.
Poprzednie ciąże oprócz trudnych początków, przebiegały w miarę. Tylko anemia mnie dręczyła. Żarłam (o przepraszam, zażywałam) żelazo tabletkowe, ale z marnym skutkiem. Polecano mi buraki, natkę pietruszki. Ale nie potrafiłam skomponować z tego nic sensownego (barszczyk kiszony obrzydł mi po miesiącu)
Że też nie znałam wtedy tej sałatki...
No, ale może nic straconego ;)
P.S
Zaskoczyło mnie, że buraki mogą tak elegancko wyglądać w sałatce.
I smakować tak wybornie :)
Dotychczas były w mojej kuchni jedynie komponentem barszczu i ćwikły.
A tu niespodzianka.
Sałatka jest pyyyszna, lekka a jednocześnie sycąca dzięki serowi feta. Natka pietruszki i buraki to bomba żelazowa, zatem polecam wszystkim anemiczkom :) oraz tym który lubią poznawać nowe smaki.
Składniki:
500 g buraków (najlepiej podłużnych)
2 jabłka (najlepsze lekko kwaśne)
sok z cytryny
2 czerwone cebule
100g sera feta
50g posiekanych orzechów włoskich (albo innych)
sos:
3 łyżki oliwy z oliwek
3 łyżki octu balsamicznego
1 łyżka miodu
sól i pieprz
pół pęczka natki pietruszki
Buraki gotuję w łupinach, studzę. Obieram, kroję w grubsze plasterki, a potem każdy plasterek na ćwiartkę.
Jabłka (obrane) i cebulę kroję w kostkę. Jabłka skrapiam sokiem z cytryny, żeby nie ściemniały.
Ser feta kroję w kostkę.
Składniki sosu mieszam - najlepiej w zakręconym słoiczku, kilka razy nim wstrząsając.
Buraki, cebulę i jabłka mieszam w misce. Polewam sosem. Dodaję ser feta. Posypuję natką pietruszki i orzechami.
Smacznego!
przepis pochodzi z "Odchudzającej książki kucharskiej" Marka Bardadyna. Lekko zmodyfikowany przez mnie.
Marzenia te pojawiają się często wieczorową porą, kiedy patrzę, tak jak teraz, na zaspane buzie, zmierzwione włosy i gołe stopy wystające spod kołdry.
Zapytajcie mnie w środku akcji - "mamo bo Natan mi zabiera...", albo awantury młodego o łyżeczkę, która trafiła do zmywarki. To odpowiem NIE stanowczo kategorycznie NIE!
Z przykrością bowiem stwierdzam, że trafiło mi się wyjątkowo awanturnicze dziecko - tzw. wyjec pospolity, który wszystko próbuje wymusić płaczem, wszędzie włazi, i w ogóle nie słucha. Przestałam go porównywać do starszej córki - bo po pierwsze chłop ( a jak mawia moja znajoma psycholog - oni tak mają, że trzeba ich niańczyć całe życie), bo drugie nadziwić się nie mogłam, że dwoje dzieci z tych samych rodziców może być tak różnych.
No ale nie o dzieciach miało być a o jedzeniu...
Więc wracam do początku...
Czasami marzę o jeszcze jednym dziecku.
Poprzednie ciąże oprócz trudnych początków, przebiegały w miarę. Tylko anemia mnie dręczyła. Żarłam (o przepraszam, zażywałam) żelazo tabletkowe, ale z marnym skutkiem. Polecano mi buraki, natkę pietruszki. Ale nie potrafiłam skomponować z tego nic sensownego (barszczyk kiszony obrzydł mi po miesiącu)
Że też nie znałam wtedy tej sałatki...
No, ale może nic straconego ;)
P.S
Zaskoczyło mnie, że buraki mogą tak elegancko wyglądać w sałatce.
I smakować tak wybornie :)
Dotychczas były w mojej kuchni jedynie komponentem barszczu i ćwikły.
A tu niespodzianka.
Sałatka jest pyyyszna, lekka a jednocześnie sycąca dzięki serowi feta. Natka pietruszki i buraki to bomba żelazowa, zatem polecam wszystkim anemiczkom :) oraz tym który lubią poznawać nowe smaki.
Składniki:
500 g buraków (najlepiej podłużnych)
2 jabłka (najlepsze lekko kwaśne)
sok z cytryny
2 czerwone cebule
100g sera feta
50g posiekanych orzechów włoskich (albo innych)
sos:
3 łyżki oliwy z oliwek
3 łyżki octu balsamicznego
1 łyżka miodu
sól i pieprz
pół pęczka natki pietruszki
Buraki gotuję w łupinach, studzę. Obieram, kroję w grubsze plasterki, a potem każdy plasterek na ćwiartkę.
Jabłka (obrane) i cebulę kroję w kostkę. Jabłka skrapiam sokiem z cytryny, żeby nie ściemniały.
Ser feta kroję w kostkę.
Składniki sosu mieszam - najlepiej w zakręconym słoiczku, kilka razy nim wstrząsając.
Buraki, cebulę i jabłka mieszam w misce. Polewam sosem. Dodaję ser feta. Posypuję natką pietruszki i orzechami.
Smacznego!
przepis pochodzi z "Odchudzającej książki kucharskiej" Marka Bardadyna. Lekko zmodyfikowany przez mnie.
sobota, 2 czerwca 2012
Pierwszy grill --> domowa przyprawa orientalna
Sezon grillowy oficjalnie otwarty...
Stoję więc w sklepie przy półce z przyprawami i czytam etykiety. Glutaminian sodu...substancja wzmacniająca smak i zapach - glutaminian sodu... glutaminian sodu...
To już nawet przyprawy do grilla nie da się zrobić bez tego?
Trafiłam na jedną firmę na K, która skład ma całkiem całkiem...
...to jednak się da...
Zachęcona tym odkryciem postanowiłam sama zrobić mieszankę przypraw do grilla.
.............
.............
.............
............
Na ruszcie skwierczą żeberka, rumienią się szaszłyki. Pachnie na całą okolicę.
Uwielbiam grillowane mięso pod każdą postacią.
Jednak to co najbardziej sprawia, że moje ślinianki pocą się, to opiekane warzywa.
Papryka, pieczarki i cukinia posypane przyprawą orientalną własnej roboty :)
PYYYCHAAA :)
Składniki:
łyżeczka kminu rzymskiego
1/2 łyżeczki cynamonu
1/2 łyżeczki pieprzu ziołowego
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka ziół prowansalskich
1 łyżeczka czosnku granulowanego
1/4 łyżeczki kurkumy
na końcu noża chili
Wszystkie przyprawy wymieszać.
Skomplikowane, prawa ? ;P
Ulubione warzywa nabijam na patyczki do szaszłyków, spryskuję oliwą z oliwek, posypuję przyprawą i grilluję około 15 minut.
Gorące posypuję startym parmezanem i... zajadam... zajadam... zajadam...
i jeszcze zupełnie niekulinarnie - nasz York na pierwszym grillowaniu :)
Stoję więc w sklepie przy półce z przyprawami i czytam etykiety. Glutaminian sodu...substancja wzmacniająca smak i zapach - glutaminian sodu... glutaminian sodu...
To już nawet przyprawy do grilla nie da się zrobić bez tego?
Trafiłam na jedną firmę na K, która skład ma całkiem całkiem...
...to jednak się da...
Zachęcona tym odkryciem postanowiłam sama zrobić mieszankę przypraw do grilla.
.............
.............
.............
............
Na ruszcie skwierczą żeberka, rumienią się szaszłyki. Pachnie na całą okolicę.
Uwielbiam grillowane mięso pod każdą postacią.
Jednak to co najbardziej sprawia, że moje ślinianki pocą się, to opiekane warzywa.
Papryka, pieczarki i cukinia posypane przyprawą orientalną własnej roboty :)
PYYYCHAAA :)
Składniki:
łyżeczka kminu rzymskiego
1/2 łyżeczki cynamonu
1/2 łyżeczki pieprzu ziołowego
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka ziół prowansalskich
1 łyżeczka czosnku granulowanego
1/4 łyżeczki kurkumy
na końcu noża chili
Wszystkie przyprawy wymieszać.
Skomplikowane, prawa ? ;P
Ulubione warzywa nabijam na patyczki do szaszłyków, spryskuję oliwą z oliwek, posypuję przyprawą i grilluję około 15 minut.
Gorące posypuję startym parmezanem i... zajadam... zajadam... zajadam...
i jeszcze zupełnie niekulinarnie - nasz York na pierwszym grillowaniu :)
niedziela, 11 grudnia 2011
Makaron po włosko-grecku ;P
Nie wiem czy po włosku czy po grecku. Za Włochami przemawia makaron, za Grecją oliwki. (Za Polską - suszone grzyby :P) A za całym daniem przemawia to że robi się go w 15 minut, jest pyszne i sycące.
Składniki:
200g makaronu pene (u mnie kolorowy ze szpinakiem i pomidorami)
2 dag suszonych grzybów - u mnie prawdziwki
jedna mała cukinia taka około 350g
1 cebula
1 ząbek czosnku
łyżka oliwy
łyżka śmietany
1-2 łyżki czarnych oliwek
Makaron gotujemy al dente.
Grzyby zalewamy 1/4 szklanki wrzącej wody i odstawiamy na 15 min.
Cebulę i czosnek drobno siekamy, podsmażamy na oliwie. Cukinię kroimy na pół, a potem w cienkie pasma (obieraczką do warzyw). Grzyby wyciągamy z zalewy i kroimy w drobną kostkę. Do podsmażonej cebuli dodajemy cukinię i grzyby, chwilę dusimy i dolewamy wodę z grzybów, dusimy do miękkości. Łyżkę śmietany rozrabiamy z odrobiną gorącego sosu (można dać pół łyżeczki mąki ziemniaczanej - jeśli chcemy żeby sos był bardzo gęsty) i wlewamy na patelnię. Dodajemy odcedzony makaron i mieszamy. Nakładamy do miseczki i posypujemy oliwkami
Smacznego!
Składniki:
200g makaronu pene (u mnie kolorowy ze szpinakiem i pomidorami)
2 dag suszonych grzybów - u mnie prawdziwki
jedna mała cukinia taka około 350g
1 cebula
1 ząbek czosnku
łyżka oliwy
łyżka śmietany
1-2 łyżki czarnych oliwek
Makaron gotujemy al dente.
Grzyby zalewamy 1/4 szklanki wrzącej wody i odstawiamy na 15 min.
Cebulę i czosnek drobno siekamy, podsmażamy na oliwie. Cukinię kroimy na pół, a potem w cienkie pasma (obieraczką do warzyw). Grzyby wyciągamy z zalewy i kroimy w drobną kostkę. Do podsmażonej cebuli dodajemy cukinię i grzyby, chwilę dusimy i dolewamy wodę z grzybów, dusimy do miękkości. Łyżkę śmietany rozrabiamy z odrobiną gorącego sosu (można dać pół łyżeczki mąki ziemniaczanej - jeśli chcemy żeby sos był bardzo gęsty) i wlewamy na patelnię. Dodajemy odcedzony makaron i mieszamy. Nakładamy do miseczki i posypujemy oliwkami
Smacznego!
niedziela, 4 grudnia 2011
Domowy fast food
To nie tak, że jestem wrogiem fast foodów. O nie. Moje dziecko jada czasem frytki z MC Donalda, a mój mąż cheesburgera. Ale lubię wiedzieć, że mogę podać mojej rodzinie zdrowy zamiennik śmieciowego jedzenia.
Wypróbowałam kiedyś wiec, reklamowane w telewizji "Pikantne kąski W..." Bardzo nam smakowały, ale porcja panierki starczyła na niewiele tych kąsków. Przestudiowałam składniki na opakowaniu, w celu domowego odtworzenia tej mieszanki, jednak bezskutecznie. Brakowało mi "tajemnego składnika". W pomocą przyszło forum Cin Cin, gdzie okazało się, że to płatki kukurydziane. I mogłam już robić zdrowy fast food...
No dobrze, może nie taki całkiem zdrowy... Ale zdrowszy niż kurczak KFC, bez tony oleju i podejrzanych substancji smakowych. I o niebo tańszy.
Prezentuję więc wam na kąski z kurczaka w panierce miodowo-czosnkowej. Ziemniaczki z piekarnika i dip prowansalski :)
Składniki:
na kąski kurczaka:
1 1/2 szklanki płatków Gold Flakes (można dać inne miodowo-orzechowe, albo zwykłe kukurydziane)
1/2 szklanki bułki tartej
1 łyżeczka czosnku granulowanego
1 łyżeczka sproszkowanej papryki czerwonej
1 łyżeczka ziół prowansalskich
1 łyżka miodu
2-3 łyżki oleju
1/2 łyżeczki soli
około 500g piersi z kurczaka
Płatki rozdrabniamy - ja wysypuję je na płaski talerz i gniotę dnem szklanki. Dodajemy bułkę tartą i przyprawy, mieszamy. Dodajemy miód i olej i rozcieramy płatki w palcach (tak jak się robi kruszonkę do ciasta), aż powstanie nam gruba panierka. Kurczaka kroimy na cienkie paski, solimy, moczymy w roztrzepanym jajku, a następnie panierujemy w naszej mieszance, lekko dociskając, tak aby płatki dokładnie go oblepiły.
Układamy na kratce w piekarniku i pieczemy około 15-20 minut, w tem 200C, najlepiej z termoobiegiem.
Składniki na ziemniaki z piekarnika:
Ziemniaki - ilość dowolna
mieszanka przypraw dowolna (u mnie łyżeczka czosnku granulowanego, łyżeczka soli, łyżeczka ziół prowansalskich, na czubku noża chili i cynamonu)
2-3 łyżki oleju
Ziemniaki obieramy i kroimy na łódeczki (dobrze by było gdyby ziemniaki miały podobną wielkość). Następnie układamy na blasze, spryskujemy olejem i posypujemy przyprawami. Jeśli nie mamy spryskiwacza do oliwy, to ziemniaki możemy posmarować oliwą za pomocą pedzla, albo wymieszać z olejem (1-2 łyżki) w zamkniętej misce.
Pieczemy w piekarniku około 45 min. w tem. 200C (czas pieczenia zależy od wielkości ziemniaków)
Uwaga techniczna:
Ja robię tak, że wkładam do piekarnika ziemniaki i piekę około 30 min, na środkowym poziomie, potem wkładam kratkę z kurczakiem nad ziemniaki i włączam termoobieg.
Piekę dodatkowe 15-20 mni.
Składniki na dip:
łyżka majonezu
łyżka keczupu
łyżeczka musztardy
łyżeczka ziół prowansalskich
Wszystkie składniki mieszamy. Gotowe.
SMACZNEGO!
Wypróbowałam kiedyś wiec, reklamowane w telewizji "Pikantne kąski W..." Bardzo nam smakowały, ale porcja panierki starczyła na niewiele tych kąsków. Przestudiowałam składniki na opakowaniu, w celu domowego odtworzenia tej mieszanki, jednak bezskutecznie. Brakowało mi "tajemnego składnika". W pomocą przyszło forum Cin Cin, gdzie okazało się, że to płatki kukurydziane. I mogłam już robić zdrowy fast food...
No dobrze, może nie taki całkiem zdrowy... Ale zdrowszy niż kurczak KFC, bez tony oleju i podejrzanych substancji smakowych. I o niebo tańszy.
Prezentuję więc wam na kąski z kurczaka w panierce miodowo-czosnkowej. Ziemniaczki z piekarnika i dip prowansalski :)
Składniki:
na kąski kurczaka:
1 1/2 szklanki płatków Gold Flakes (można dać inne miodowo-orzechowe, albo zwykłe kukurydziane)
1/2 szklanki bułki tartej
1 łyżeczka czosnku granulowanego
1 łyżeczka sproszkowanej papryki czerwonej
1 łyżeczka ziół prowansalskich
1 łyżka miodu
2-3 łyżki oleju
1/2 łyżeczki soli
około 500g piersi z kurczaka
Płatki rozdrabniamy - ja wysypuję je na płaski talerz i gniotę dnem szklanki. Dodajemy bułkę tartą i przyprawy, mieszamy. Dodajemy miód i olej i rozcieramy płatki w palcach (tak jak się robi kruszonkę do ciasta), aż powstanie nam gruba panierka. Kurczaka kroimy na cienkie paski, solimy, moczymy w roztrzepanym jajku, a następnie panierujemy w naszej mieszance, lekko dociskając, tak aby płatki dokładnie go oblepiły.
Układamy na kratce w piekarniku i pieczemy około 15-20 minut, w tem 200C, najlepiej z termoobiegiem.
Składniki na ziemniaki z piekarnika:
Ziemniaki - ilość dowolna
mieszanka przypraw dowolna (u mnie łyżeczka czosnku granulowanego, łyżeczka soli, łyżeczka ziół prowansalskich, na czubku noża chili i cynamonu)
2-3 łyżki oleju
Ziemniaki obieramy i kroimy na łódeczki (dobrze by było gdyby ziemniaki miały podobną wielkość). Następnie układamy na blasze, spryskujemy olejem i posypujemy przyprawami. Jeśli nie mamy spryskiwacza do oliwy, to ziemniaki możemy posmarować oliwą za pomocą pedzla, albo wymieszać z olejem (1-2 łyżki) w zamkniętej misce.
Pieczemy w piekarniku około 45 min. w tem. 200C (czas pieczenia zależy od wielkości ziemniaków)
Uwaga techniczna:
Ja robię tak, że wkładam do piekarnika ziemniaki i piekę około 30 min, na środkowym poziomie, potem wkładam kratkę z kurczakiem nad ziemniaki i włączam termoobieg.
Piekę dodatkowe 15-20 mni.
Składniki na dip:
łyżka majonezu
łyżka keczupu
łyżeczka musztardy
łyżeczka ziół prowansalskich
Wszystkie składniki mieszamy. Gotowe.
SMACZNEGO!
piątek, 11 listopada 2011
Chrupiący kurczak z woka
Zepsuła mi się waga. Dziwnym zbiegiem okoliczności, akurat po wizycie babci. Mąż pytał czy babcia - pokaźnych rozmiarów kobieta - aby nie próbowała się zważyć...
Nie, kochanie, nie próbowała. Ale to trochę przez babcię jednak, bo bojąc się, żeby się na niej nie przewróciła idąc w nocy do łazienki, chciałam wagę schować. I mi spadła... (Dobrze, że mąż nie czyta mojego bloga :). Niestety brak wagi = brak kontroli. I po dwóch tygodniach, kiedy w końcu wynudziłam nową (mam teraz taką wypaśną, co mierzy wodę i mięśnie i tłuszcz w organizmie) okazało się że jestem do przodu o kilogram. Dlatego ostro zabrałam się do odrabiania zaległości. Na pierwszy ogień poszły chudy kurczak i mnóstwo warzyw.
Przepis podglądnięty na TVN Style w programie Rewolucja na talerzu.
Składniki:
podwójna pierś z kurczaka
pół papryki
pół kalarepy
pół pora
3-4 pieczarki
mała marchew
2-3 gałęzie selera naciowego
pół świeżego ogórka
łyżka sezamu - uprażonego na suchej patelni
2 łyżki oliwy
sól, pieprz, garam masala
marynata do kurczaka:
1-2 łyżki sosu sojowego
2 ząbki czosnku
kawałek imbiru wielkości ząbka czosnku
Imbir i czosnek przeciskamy przez praskę i mieszamy z sosem sojowym. Pokrojonego w paseczki kurczaka mieszamy z marynatą i odstawiamy do lodówki na conajmniej 1h.
Obrane marchew i kalarepę kroimy w słupki, paprykę w paski, selera w kawałeczki. Pora i pieczarki w plasterki. Łyżkę oliwy rozgrzewamy w woku, wrzucamy pora, po minucie pozostałe warzywa. Smażymy na dużym ogniu 2-3 minuty. Ściągamy z patelni. Rozgrzewamy drugą łyżkę oliwy, wrzucamy zamarynowanego kurczaka i smażymy kilka minut, aż bedzie miękki. Dodajemy podsmażone wcześniej warzywa i ogórka pokrojonego w słupki. Smażymy 1-2 minuty, doprawiamy solą pieprzem i przyprawą garam masala (może być inna ulubiona). Posypujemy sezamem i zajadamy.
Nie, kochanie, nie próbowała. Ale to trochę przez babcię jednak, bo bojąc się, żeby się na niej nie przewróciła idąc w nocy do łazienki, chciałam wagę schować. I mi spadła... (Dobrze, że mąż nie czyta mojego bloga :). Niestety brak wagi = brak kontroli. I po dwóch tygodniach, kiedy w końcu wynudziłam nową (mam teraz taką wypaśną, co mierzy wodę i mięśnie i tłuszcz w organizmie) okazało się że jestem do przodu o kilogram. Dlatego ostro zabrałam się do odrabiania zaległości. Na pierwszy ogień poszły chudy kurczak i mnóstwo warzyw.
Przepis podglądnięty na TVN Style w programie Rewolucja na talerzu.
Składniki:
podwójna pierś z kurczaka
pół papryki
pół kalarepy
pół pora
3-4 pieczarki
mała marchew
2-3 gałęzie selera naciowego
pół świeżego ogórka
łyżka sezamu - uprażonego na suchej patelni
2 łyżki oliwy
sól, pieprz, garam masala
marynata do kurczaka:
1-2 łyżki sosu sojowego
2 ząbki czosnku
kawałek imbiru wielkości ząbka czosnku
Imbir i czosnek przeciskamy przez praskę i mieszamy z sosem sojowym. Pokrojonego w paseczki kurczaka mieszamy z marynatą i odstawiamy do lodówki na conajmniej 1h.
Obrane marchew i kalarepę kroimy w słupki, paprykę w paski, selera w kawałeczki. Pora i pieczarki w plasterki. Łyżkę oliwy rozgrzewamy w woku, wrzucamy pora, po minucie pozostałe warzywa. Smażymy na dużym ogniu 2-3 minuty. Ściągamy z patelni. Rozgrzewamy drugą łyżkę oliwy, wrzucamy zamarynowanego kurczaka i smażymy kilka minut, aż bedzie miękki. Dodajemy podsmażone wcześniej warzywa i ogórka pokrojonego w słupki. Smażymy 1-2 minuty, doprawiamy solą pieprzem i przyprawą garam masala (może być inna ulubiona). Posypujemy sezamem i zajadamy.
piątek, 30 września 2011
Czasooszczędny kurczak z pieczarkami
Moja doba trwa zdecydowanie za krótko. Albo jestem tak źle zorganizowana. Wstaję rano myśląc ile zrobię. Co zrobię. A potem zanim na dobre zabiorę się do czegoś - jest wieczór. I trzeba kłaść się spać...
W takie dni jak dzisiejszy, kiedy jestem na nogach od 5 rano a i tak zostało mi mnóstwo rzeczy, które powinnam skończyć, najchętniej sięgnęłabym po jakieś gotowe, torebkowe danie typu " Pomysł na...". Ale ponieważ nie znoszę glutaminianu sodu, który z reguły w takowych daniach występuje, postanowiłam zrobić własną wersję. Panie i Panowie oto Czasooszczędny kurczak z pieczarkami :)
Składniki:
1 podwójny filet z kurczaka
30 dag pieczarek
250 ml słodkiej śmietany 18%
pół łyżeczki przyprawy prowansalskiej
pół łyżeczki maki ziemniaczanej
łyżeczka mąki z amarantusa (można zastąpić zwykłą pszenną)
łyżka oliwy
sól i pieprz
Na patelni (u mnie mój ukochany, niezastąpiony wok) podgrzewamy olej i wrzucamy fileta pokrojonego w dość grubą kostkę. Podsmażamy chwilę, dodajemy pieczarki pokrojone w plasterki. Dusimy aż pieczarki trochę odparują. Śmietanę mieszamy z przyprawami i mąkami, wlewamy na patelnię i mieszamy aż sos zgęstnieje (trwa to zwykle 1-2 minuty)
Kurczak był dziś z komosą ryżową i sałatką z czerwonej cebuli, na którą przepis podam innym razem. Wybaczcie kiepskie zdjęcie ale synuś miał dziś "Dzień Marudy".
W takie dni jak dzisiejszy, kiedy jestem na nogach od 5 rano a i tak zostało mi mnóstwo rzeczy, które powinnam skończyć, najchętniej sięgnęłabym po jakieś gotowe, torebkowe danie typu " Pomysł na...". Ale ponieważ nie znoszę glutaminianu sodu, który z reguły w takowych daniach występuje, postanowiłam zrobić własną wersję. Panie i Panowie oto Czasooszczędny kurczak z pieczarkami :)
Składniki:
1 podwójny filet z kurczaka
30 dag pieczarek
250 ml słodkiej śmietany 18%
pół łyżeczki przyprawy prowansalskiej
pół łyżeczki maki ziemniaczanej
łyżeczka mąki z amarantusa (można zastąpić zwykłą pszenną)
łyżka oliwy
sól i pieprz
Na patelni (u mnie mój ukochany, niezastąpiony wok) podgrzewamy olej i wrzucamy fileta pokrojonego w dość grubą kostkę. Podsmażamy chwilę, dodajemy pieczarki pokrojone w plasterki. Dusimy aż pieczarki trochę odparują. Śmietanę mieszamy z przyprawami i mąkami, wlewamy na patelnię i mieszamy aż sos zgęstnieje (trwa to zwykle 1-2 minuty)
Kurczak był dziś z komosą ryżową i sałatką z czerwonej cebuli, na którą przepis podam innym razem. Wybaczcie kiepskie zdjęcie ale synuś miał dziś "Dzień Marudy".
środa, 28 września 2011
Kolorowy makaron z zieloną soczewicą
Ostatnio martwię się nieustannie jak będzie wyglądało moje życie od stycznia. Gwoli wyjaśnienia – 2 stycznia wracam do pracy, po urlopie macierzyńskim i wykorzystaniu wszystkich innych możliwych urlopów. I cały czas zastanawiam się jak dam radę. Dwoje dzieci, praca i... gotowanie.
Dlatego ostatnio szukam prostych i szybkich przepisów. Czegoś co da się ugotować w 15 min, by szybko zaspokoić głód kiedy wrócę po całym dniu do domu. Czegoś co można ugotować rano przed pracą i zabrać ze sobą na drugie śniadanie. I żeby to było SSZ czyli smaczne, szybkie i zdrowe...
To danie takie właśnie jest...pod warunkiem, że wcześniej ugotujecie soczewicę ;)
Składniki:
200g kolorowego makaronu pene albo innego
150g (masa sucha) soczewicy zielonej – najlepiej ugotować wcześniej
1-2 papryki
3 pomidory, albo poza sezonem może być przecier pomidorowy z kartonika
2 małe pory, albo spora cebula
odrobina oliwy do smażenia
pół papryczki chili
2 ząbki czosnku
sól i pieprz
Dlatego ostatnio szukam prostych i szybkich przepisów. Czegoś co da się ugotować w 15 min, by szybko zaspokoić głód kiedy wrócę po całym dniu do domu. Czegoś co można ugotować rano przed pracą i zabrać ze sobą na drugie śniadanie. I żeby to było SSZ czyli smaczne, szybkie i zdrowe...
To danie takie właśnie jest...pod warunkiem, że wcześniej ugotujecie soczewicę ;)
Składniki:
200g kolorowego makaronu pene albo innego
150g (masa sucha) soczewicy zielonej – najlepiej ugotować wcześniej
1-2 papryki
3 pomidory, albo poza sezonem może być przecier pomidorowy z kartonika
2 małe pory, albo spora cebula
odrobina oliwy do smażenia
pół papryczki chili
2 ząbki czosnku
sól i pieprz
Makaron ugotować al dente. Na patelni (najlepiej woku) na odrobinie oliwy podsmażyć pora i drobno pokrojoną papryczkę chili. Dorzucić pokrojoną w paski paprykę, i dolać odrobinę wody. Dusić aż papryka będzie miękka. Dodać zmiksowane pomidory (albo przecier) i soczewicę poddusić jeszcze chwilę. Doprawić solą, pieprzem i czosnkiem.
piątek, 23 września 2011
Blachowe warzywa czyli jesienna zapiekanka
Liście w parku żółkną. Chodzę między drzewami z córką i zbieramy kasztany. Nadziwić się nie mogę, że to już jesień...
W warzywniaku kupuję kończące się już cukinie. I papryki. I pomidory. Znowu myślę jak będę tęsknić za latem, za tym kolorowym warzywnym szałem... Jestem stanowczo uzależniona od warzyw ...i od czosnku :)
Ta zapiekanka jest pysznym spełnieniem moich uzależnień. Kolorowe warzywa i czosnek zapiekany w łupinach, który po wyciągnięciu z piekarnika, smaruje się jak masło...

Składniki:
kilka papryk
2 cukinie
2 cebule czerwone
1 cebula biała
kilka pomidorów, najlepiej Lim
oliwa
zioła jakie lubicie (u mnie tymianek i pieprz ziołowy)
czosnek - kilka ząbków
ser żółty - ile lubicie
Warzywa myjemy, papryki i pomidory kroimy w ćwiartki, cukinię ze skórką w grubsze plasterki. Cebulę obieramy i kroimy w półkrążki. Na blasze wyłożonej papierem do pieczenia układamy cukinię i paprykę, posypujemy solą, pieprzem i ulubionymi przyprawami. Na to kładziemy cebulę. Spryskujemy wszystko oliwą. Czosnek kładziemy w łupinach gdzieś z boku - po upieczeniu jest miękki i można nim smarować warzywa. Wkładamy blachę do rozgrzanego piekarnika (200C) i zapiekamy około 40 min. Po tym czasie posypujemy warzywa startym żółtym serem i zapiekamy jeszcze chwilę ( 10 min)
W warzywniaku kupuję kończące się już cukinie. I papryki. I pomidory. Znowu myślę jak będę tęsknić za latem, za tym kolorowym warzywnym szałem... Jestem stanowczo uzależniona od warzyw ...i od czosnku :)
Ta zapiekanka jest pysznym spełnieniem moich uzależnień. Kolorowe warzywa i czosnek zapiekany w łupinach, który po wyciągnięciu z piekarnika, smaruje się jak masło...
Składniki:
kilka papryk
2 cukinie
2 cebule czerwone
1 cebula biała
kilka pomidorów, najlepiej Lim
oliwa
zioła jakie lubicie (u mnie tymianek i pieprz ziołowy)
czosnek - kilka ząbków
ser żółty - ile lubicie
Warzywa myjemy, papryki i pomidory kroimy w ćwiartki, cukinię ze skórką w grubsze plasterki. Cebulę obieramy i kroimy w półkrążki. Na blasze wyłożonej papierem do pieczenia układamy cukinię i paprykę, posypujemy solą, pieprzem i ulubionymi przyprawami. Na to kładziemy cebulę. Spryskujemy wszystko oliwą. Czosnek kładziemy w łupinach gdzieś z boku - po upieczeniu jest miękki i można nim smarować warzywa. Wkładamy blachę do rozgrzanego piekarnika (200C) i zapiekamy około 40 min. Po tym czasie posypujemy warzywa startym żółtym serem i zapiekamy jeszcze chwilę ( 10 min)
sobota, 17 września 2011
Sałatka z łososiem i różowym dressingiem
Różowy sos pasuje do różowego łososia. I kolorem i smakiem.
Długo szukałam pomysłu do czego dodać mój niedawny wyrób - ocet malinowy. I w końcu wpadła mi do głowy ta sałatka. Nie jest to nowatorski pomysł, ale za to bardzo smaczne połączenie, które idealnie pasuje na lekką kolację.
Jeśli nie macie octu malinowego, to może być balsamiczny, albo nawet zwykły winny. Też będzie pysznie...
Składniki:
kilka liści sałaty lodowej
2 pomidory
1 ogórek
pół dużej papryki
2 jaka na twardo
100g łososia wędzonego
na dressing:
4 łyżki oliwy z oliwek
2 łyżki octu malinowego
pół łyżeczki fruktory (jeśli nie jesteśnie na MM to cukier)
ząbek czosnku
kilka gałązek świeżej mięty (niekoniecznie)
sól i pieprz ziołowy do smaku
Na talerzu układamy poszarpaną sałatę, pokrojonego w cienkie plasterki ogórka (ze skórką), pomidora pokrojonego na ósemki i paprykę pokrojoną w paski. Kładziemy jajka pokrojone w ćwiartki i kawałeczki łososia (u mnie sałatkowy). Wszystkie składniki dressingu wkładamy do małego słoiczka, zakręcamy i energicznie potrząsamy przez chwilę. Polewamy sałatkę i zajadamy. SMACZNEGO!
Długo szukałam pomysłu do czego dodać mój niedawny wyrób - ocet malinowy. I w końcu wpadła mi do głowy ta sałatka. Nie jest to nowatorski pomysł, ale za to bardzo smaczne połączenie, które idealnie pasuje na lekką kolację.
Jeśli nie macie octu malinowego, to może być balsamiczny, albo nawet zwykły winny. Też będzie pysznie...
Składniki:
kilka liści sałaty lodowej
2 pomidory
1 ogórek
pół dużej papryki
2 jaka na twardo
100g łososia wędzonego
na dressing:
4 łyżki oliwy z oliwek
2 łyżki octu malinowego
pół łyżeczki fruktory (jeśli nie jesteśnie na MM to cukier)
ząbek czosnku
kilka gałązek świeżej mięty (niekoniecznie)
sól i pieprz ziołowy do smaku
Na talerzu układamy poszarpaną sałatę, pokrojonego w cienkie plasterki ogórka (ze skórką), pomidora pokrojonego na ósemki i paprykę pokrojoną w paski. Kładziemy jajka pokrojone w ćwiartki i kawałeczki łososia (u mnie sałatkowy). Wszystkie składniki dressingu wkładamy do małego słoiczka, zakręcamy i energicznie potrząsamy przez chwilę. Polewamy sałatkę i zajadamy. SMACZNEGO!
środa, 14 września 2011
Pikantna zupa-krem z cukini
"Znowu kupiłaś cukinię?" zapytał mąż. Tak znowu. Bo uwielbiam cukinię. I będe ją jeść aż mi obrzydnie. Albo się skończy...
Mój konserwatywny mąż cukini oczywiście nie tknie. Ale dla niego zrobię coś innego. A dla mnie będzie zupa. Pyszna, pikantna zupa- krem z cukini, z mięsnymi kuleczkami i papryką...
Składniki:
1 duża cukinia ( u mnie taka okoł 1kg)
2 spore cebule
2 szklanki wody
1 papryczka chili (jeśli nie mamy to można na końcu doprawić zupę chili w proszku)
2 łyżki oliwy
sól i pieprz (używam ziołowego)
1 papryka
Cukinię obrać i pokroić w grubą kostkę, cebulę pokroić (obojetnie jak) i podsmażyć na oliwie. Chili pokroić w drobną kosteczkę, dorzucić do cebuli, chwilę podsmażać. Dodać cukinię i chwilę dusić. Wszystko przełożyć do garnka, zalać 2 szklankami wody i gotować aż cukinia zacznie się rozpadać. Zmiskować wszystko blenderem, ponownie podgrzać i doprawić.
Paprykę pokroić w paski, nałożyć na talerz razem z kuleczkami mięsnymi i zalać zupą.
Na mięsne kuleczki
600g mięsa mielonego (u mnie łopatka)
2 spore ząbki czosnku
4 łyżki otrębów owsianych albo innych (można przy MM, bo mają niski indeks glikemiczny)
1 jajko
pół cebuli
sól i pieprz
Mięso mieszamy z jajkiem i czosnkiem, cebulę scieramy na drobnej tarce, dodajemy otręby (czasem trzeba więcej, a czasem mniej, wszystko zależy jak "mokre" jest mięso), doprawiamy. Formujemy malutkie kuleczki i smażymy na rozgrzanym oleju (oliwie).
Resztę mięsa obtoczyłam w bułce tartej i usmażyłam sznycle dla mojego konserwatywnego męża :P
Mój konserwatywny mąż cukini oczywiście nie tknie. Ale dla niego zrobię coś innego. A dla mnie będzie zupa. Pyszna, pikantna zupa- krem z cukini, z mięsnymi kuleczkami i papryką...
Składniki:
1 duża cukinia ( u mnie taka okoł 1kg)
2 spore cebule
2 szklanki wody
1 papryczka chili (jeśli nie mamy to można na końcu doprawić zupę chili w proszku)
2 łyżki oliwy
sól i pieprz (używam ziołowego)
1 papryka
Cukinię obrać i pokroić w grubą kostkę, cebulę pokroić (obojetnie jak) i podsmażyć na oliwie. Chili pokroić w drobną kosteczkę, dorzucić do cebuli, chwilę podsmażać. Dodać cukinię i chwilę dusić. Wszystko przełożyć do garnka, zalać 2 szklankami wody i gotować aż cukinia zacznie się rozpadać. Zmiskować wszystko blenderem, ponownie podgrzać i doprawić.
Paprykę pokroić w paski, nałożyć na talerz razem z kuleczkami mięsnymi i zalać zupą.
Na mięsne kuleczki
600g mięsa mielonego (u mnie łopatka)
2 spore ząbki czosnku
4 łyżki otrębów owsianych albo innych (można przy MM, bo mają niski indeks glikemiczny)
1 jajko
pół cebuli
sól i pieprz
Mięso mieszamy z jajkiem i czosnkiem, cebulę scieramy na drobnej tarce, dodajemy otręby (czasem trzeba więcej, a czasem mniej, wszystko zależy jak "mokre" jest mięso), doprawiamy. Formujemy malutkie kuleczki i smażymy na rozgrzanym oleju (oliwie).
Resztę mięsa obtoczyłam w bułce tartej i usmażyłam sznycle dla mojego konserwatywnego męża :P
poniedziałek, 12 września 2011
Leczo
Idzie jesień i niedługo kończyć się będzie papryka i cukinia. Wiem, że można je kupić cały rok w marketach, ale cena i smak nie zachęcają do robienia z nich potraw. Dlatego póki jeszcze są, chcę najeść się na zapas, tak żeby mi się znudziło. Choć wiem, że i tak będę w zimie za nimi tęsknić...
Składniki:
5 papryki róznokolorowe
2 cebule
4 pomidory
1 duża cukinia
2 papryczki peperoni
150g kostki sojowej
sól i pieprz do smaku
odrobina oliwy (używam takiej w spryskiwaczu)
2 ząbki czosnku
natka pietruszki do posypania
Na rozgrzanej oliwie szklimy cebulę pokrojoną z półplasterki i peperoni pokrojoną w drobną kostkę. Chwilę smażymy, dodajemy paprykę pokrojoną w paski i dusimy około 10 minut, dodajemy cukinię i pomidory pokrojone w kostkę.
Kostkę sojową zalewamy gorącą wodą i trzymamy pod przykryciem około 3 minuty. Dodajemy do lecza i chwilę dusimy. Dodajemy roztarty czosnek i doprawiamy do smaku.
Smacznego!
Składniki:
5 papryki róznokolorowe
2 cebule
4 pomidory
1 duża cukinia
2 papryczki peperoni
150g kostki sojowej
sól i pieprz do smaku
odrobina oliwy (używam takiej w spryskiwaczu)
2 ząbki czosnku
natka pietruszki do posypania
Na rozgrzanej oliwie szklimy cebulę pokrojoną z półplasterki i peperoni pokrojoną w drobną kostkę. Chwilę smażymy, dodajemy paprykę pokrojoną w paski i dusimy około 10 minut, dodajemy cukinię i pomidory pokrojone w kostkę.
Kostkę sojową zalewamy gorącą wodą i trzymamy pod przykryciem około 3 minuty. Dodajemy do lecza i chwilę dusimy. Dodajemy roztarty czosnek i doprawiamy do smaku.
Smacznego!
piątek, 9 września 2011
Zapiekanka z kapusty włoskiej z amarantusem
Zawsze, ale to zawsze, jak idę latem do zieleniaka, kupuję za dużo warzyw. W sezonie wszystko kusi taką różnorodnością i niskimi cenami, że nie mogę się oprzeć i pakuję do koszyka co mi tylko w ręce wpadnie. Kilka dni temu przytargałam do domu kapustę włoską i paprykę pomidorową i tak sobie leżały bo nie wiedziałąm co z nimi zrobić. Dziś postanowiłam je w końcu jakoś spożytkować. Było jeszcze ziarno amarantusa, które kupiłam podczas ostatniej wizyty w zdrowej żywności (miała być mąka, ale nie było)
I tak powstała ta MM zapiekanka. W smaku przypomnina hmmm... sama niewiem...dobrą warzywną zapiekankę :), ale ziarno dodaje jej fajnej chrupkości, bo wsypałam surowe i mimo godziny w piekarniku nie zrobiło się specjalnie miękkie.
Składniki:
pół szklanki ziarna amarantusa
2 średnie cebule
3 papryki pomidorowe (albo po porstu małe papryki, mogą być kolorowe)
jedna średnia cukinia
pół kapusty włoskiej
mały brokuł
ser pleśniowy (dałam brie)
około 20 dag sera żółtego
3 łyżki śmietany 18% wymieszane z 1/2 szklanką wody
5 ząbków czosnku
só i pieprz do smaku
gałaka muszkatałowa
Brokuła goutjemy ok 5 minut w wodzie, odcedzamy. Kapustę szatkujemy, cebulę kroimy w półplasterki papryki w grubą kostkę, a cukinię na plasterki. W dużej misce mieszamy wszystkie te składniki solimy i pieprzymy do smaku, doprawiamy gałką. W naczyniu żaroodpornym układamy 1/3 mieszanki dajemy czosnek 2 ząbki przeciśnięte przez prasę i wsypujemy suche ziarno amarantusa. Na to znowu 1/3 mieszanki i pokrojony w kostkę ser pleśniowy i ząbek czosnku. Wlewamy śmietanę rozmąconą z wodą. Układamy pozostałą część warzyw, resztę czosnku, na to brokuła i posypujemy grubo startym żółtym serem. Zapiekamy w piekarniku około godziny.
Zapiekanka wychodzi trochę "wodnista", ale sosik jest tak pyszny, że szkoda go odlewać.
I tak powstała ta MM zapiekanka. W smaku przypomnina hmmm... sama niewiem...dobrą warzywną zapiekankę :), ale ziarno dodaje jej fajnej chrupkości, bo wsypałam surowe i mimo godziny w piekarniku nie zrobiło się specjalnie miękkie.
Składniki:
pół szklanki ziarna amarantusa
2 średnie cebule
3 papryki pomidorowe (albo po porstu małe papryki, mogą być kolorowe)
jedna średnia cukinia
pół kapusty włoskiej
mały brokuł
ser pleśniowy (dałam brie)
około 20 dag sera żółtego
3 łyżki śmietany 18% wymieszane z 1/2 szklanką wody
5 ząbków czosnku
só i pieprz do smaku
gałaka muszkatałowa
Brokuła goutjemy ok 5 minut w wodzie, odcedzamy. Kapustę szatkujemy, cebulę kroimy w półplasterki papryki w grubą kostkę, a cukinię na plasterki. W dużej misce mieszamy wszystkie te składniki solimy i pieprzymy do smaku, doprawiamy gałką. W naczyniu żaroodpornym układamy 1/3 mieszanki dajemy czosnek 2 ząbki przeciśnięte przez prasę i wsypujemy suche ziarno amarantusa. Na to znowu 1/3 mieszanki i pokrojony w kostkę ser pleśniowy i ząbek czosnku. Wlewamy śmietanę rozmąconą z wodą. Układamy pozostałą część warzyw, resztę czosnku, na to brokuła i posypujemy grubo startym żółtym serem. Zapiekamy w piekarniku około godziny.
Zapiekanka wychodzi trochę "wodnista", ale sosik jest tak pyszny, że szkoda go odlewać.
czwartek, 8 września 2011
Zupa pomidorowo-cukiniowa z komosą ryżową
Miał być blog o dobrym jedzeniu, taki miałam pierwszy pomysł. Ale potem przyszła dieta MM i "popsuła" moje plany. A teraz sobie pomyślałam, że czemu by tego nie połączyć. Bo będąc na diecie Montignaca jem całkiem smacznie. Zresztą gotuje też "zwykłe" dania bo większa część rodziny na diecie nie jest. A dziś udało mi się nawet ugotować obiad jeden dla wszystkich. W wersji zwykłej był z makaronem świderkami.
Przepis pochodzi stąd , trochę zmieniłam składniki, ale zupka wyszła pycha.
Składniki:
3 małe cukinie
puszka pomidorów krojonych (mogą być świeże, ale poszłam na łatwiznę :) )
1 cebula
kilka suszonych pomidorów (dałam pomidory w oleju)
2 szklanki wody
2 ząbki czosnku
kilka gałązek natki pietruszki
łyżka kwaśnej śmietany
1/2 szklanki komosy ryżowej (do kupienia w zdrowej żywności)
Opcjonalnie: mała papryka, pomidor
Cukinię obieramy i kroimy w kostkę, można wydrążyć gniazda nasienne (ja nie wydrążałam)
Na patelni rozgrzewamy oliwę, szklimy cebulę i dodajemy szuszone pomidory. Następnie pokrojoną w kostkę cukinię i smażymy wsytsko przez chwilę. Przekładamy do garnka, dodajemy pomidory, natkę pietruszki i wodę. Gotujemy aż cukinia zmięknie. Następnie miksujemy wszystko blenderem i doprawiamy solą pieprzem, czosnkiem i szczyptą cukru. Dodajemy śmietanę i zagotowujemy.
Zupa wychodzi gęsta, zawiesista.
Komosę gotujemy w osolonej wodzie około 15 miut. Odcedzamy i przekładamy na talerz. Dadajemy pokrojoną w kostkę paprykę i pomidora, zalewamy zupą.
Przepis pochodzi stąd , trochę zmieniłam składniki, ale zupka wyszła pycha.
Składniki:
3 małe cukinie
puszka pomidorów krojonych (mogą być świeże, ale poszłam na łatwiznę :) )
1 cebula
kilka suszonych pomidorów (dałam pomidory w oleju)
2 szklanki wody
2 ząbki czosnku
kilka gałązek natki pietruszki
łyżka kwaśnej śmietany
1/2 szklanki komosy ryżowej (do kupienia w zdrowej żywności)
Opcjonalnie: mała papryka, pomidor
Cukinię obieramy i kroimy w kostkę, można wydrążyć gniazda nasienne (ja nie wydrążałam)
Na patelni rozgrzewamy oliwę, szklimy cebulę i dodajemy szuszone pomidory. Następnie pokrojoną w kostkę cukinię i smażymy wsytsko przez chwilę. Przekładamy do garnka, dodajemy pomidory, natkę pietruszki i wodę. Gotujemy aż cukinia zmięknie. Następnie miksujemy wszystko blenderem i doprawiamy solą pieprzem, czosnkiem i szczyptą cukru. Dodajemy śmietanę i zagotowujemy.
Zupa wychodzi gęsta, zawiesista.
Komosę gotujemy w osolonej wodzie około 15 miut. Odcedzamy i przekładamy na talerz. Dadajemy pokrojoną w kostkę paprykę i pomidora, zalewamy zupą.
Subskrybuj:
Posty (Atom)